Tomasz Dryjański: Wenderlich lepszy od Górskiego
Kategoria: Opinie
piątek, 11. lipca 2008Bać się powinni artyści Kabaretu Moralnego Niepokoju, oj powinni. Świetnemu skądinąd kabaretowi rośnie poważny konkurent w osobie posła Jerzego Wenderlicha z PZPR, oj przepraszam SLD.
Czym mnie pan poseł tak rozśmieszył? Ano porannym wystąpieniem w TVN 24 kiedy wspólnie z panią senator Arciszewską z PiS-u i panem posłem Misiakiem z PO rozprawiali o Traktacie Lizbońskim i legendarnym wystąpieniu prezydenta Francji. Zasadniczo to niczego ciekawego się z tej rozmowy nie dowiedziałem. Obaj posłowie za nic mają veto Irlandii, a pani senator z wielkim zaangażowaniem opowiadała o zasadzie solidarności i przekonywała, że skoro już Holandia, Francja i Irlandia go nie chciały (początkowo odrzucenie wtedy jeszcze Konstytucji przypisywała Hiszpanii).
A co takiego zrobił poseł Wenderlich? Otóż najpierw bardzo był zatroskany losem prezydenta Kaczyńskiego i mówił, że naprawdę chciałby bronić każdego polskiego polityka atakowanego za granicą, ale nie może, bo Sarkozy miał rację tylko może delikatniej powinien był zwrócić Kaczyńskiemu uwagę (pani Arciszewska twierdziła z kolei, ze „francuski prezydent właśnie stracił okazje, żeby siedzieć cicho” – zuch dziewczyna), po czym z miną i tonem dobrego wujka mówił, że trzeba się teraz Irlandią zająć, żeby pozostała w europejskiej „rodzinie” (a dziękuję serdecznie za taką „rodzinę”), a nie „gdzieś na uboczu”. Kochany wujaszku mogę Cię zapewnić, że Irlandczykom jakoś za tak patologiczną „rodzinką” tęskno być nie może, choćby ich nawet tysiąc takich wujków przekonywało. Dalej rozśmieszył mnie pan poseł opowieściami o Polsce jako kraju „ludzi honoru”, a tacy jak wiadomo dotrzymują danego słowa, i mówił to w imieniu wszystkich Polaków – „ludzi honoru”. W tym momencie już niemal płakałem ze śmiechu bo od kiedy „człowiek honoru” podpisuje cyrograf na Ojczyznę? No cóż młody jestem i wiele jeszcze musze się w życiu nauczyć, naprawdę wiele.
A na zakończenie zacytuję pana senatora Romaszewskiego, który kiedyś bardzo ładnie podsumował naszego bohatera „kochany komuchu, jesteś po prostu bezczelny”, ale przy okazji śmieszny, śmieszniejszy nawet od Górskiego, tak więc „kochany komuchu”, jako „człowiek honoru” zajmij się lepiej kabaretem, a nie polityką.
Tomasz Dryjański
1 komentarz
- CP piątek, 11. lipca 2008
Jak to ślicznie opowiadać bzdury kiedy się nie ma żadnej odpowiedzialności . www.polonica.net- masz twoje klimaty.


