Tomasz Dryjański: Ciasteczko śmierci i homofob z Tarsu
Kategoria: Opinie
środa, 23. kwietnia 2008
Protestanci ludzie postępowi, nic więc dziwnego, ze postanowili zareklamować się w Internecie i to za pomocą komiksu. W porządku ich sprawa, ale treści, które „Ciasteczko śmierci” zawiera są zwyczajnym stekiem obelg pod adresem Świętego Kościoła Rzymskiego.
Tak więc od początku, na górze stoi diabeł z jakimś wyraźnie zmartwionym facetem o lekko przygłupawym wyglądzie. Nasz bohater ma problem kompletnie nie wie jak ma zdobyć kontrolę nad tą całą czeredą na dole. Rogaty jak zawsze ma jednak sposób, aby mu pomóc. Nasz przyjaciel ma wmówić ludziom, że posiada władzę wtrącić ich nieśmiertelne dusze do piekła na wieki. Jakoś nie chce mu się wierzyć w realność tego pomysłu, jest przecież tylko człowiekiem. Ale jego pobratymcy też nimi są! A jak powszechnie wiadomo homo sapiens istota z natury religijna, niech modli się na pokaz to wiele osiągnie, ale pamiętając, że jego „święci pomocnicy” (nietrudno zgadnąć o kogo chodzi) też muszą tak czynić i udawać, że mają jakaś cudowną moc. Ma być przewodnikiem duchowym, kochanym „ojczulkiem”! Ale brakuje jeszcze boga! A do kogoś modlić się trzeba. Dla chcącego nic trudnego, facecik z rogami wyjmuje… ciasteczko!
Tego już za wiele. W to NIKT nie uwierzy. Diabeł jednak bynajmniej nie zwariował, w Egipcie zadziałało (cudowne przeistoczenie opłatka w ciało Ozyrysa), ludzie będą zjadali „boga”, smakującego jak ciastko, ale nim nie będącego (przynajmniej teoretycznie). Pozostała kwestia imienia dla tego kawałka ciasta. W sumie to „Jezus” brzmi ładnie, tak więc może być „Jezus”. Wymyślili wielu „Jezusów”: „dziecko Jezus” na „Boże Narodzenie”, wiecznie nieżywy „Jezus” na krzyżu, „Jezus” z ciasta, wściekły „Jezus” w niebie, „Jezusami” stali się w pewnym sensie również „Tatuś” z „Pomocnikami”. I tak powstała „Mama Kościół”.
Wkrótce jednak pojawiły się kłopoty. Oto istnieje jakieś Pismo Święte i tam są ociupinę inne tezy. Ale zaraz! Zawsze można powiedzieć, że tylko „Święty Tatuś” i jego równie „święci pomocnicy” Pismo rozumieją, a zwykli ludzie mają go nie czytać bo zwariują! I tak się stało.
Nagle wydarzyła się tragedia! Jedno z dzieci „Mamy Kościoła” odnalazło Pismo Święte! Przeczytało i doznało olśnienia. Święty Tatuś kłamał! Tylko Jezus (to istniał w ogóle jakiś Jezus, nie wymyślili Go katolicy ?!) jest Panem i tylko On jest „Droga, Prawdą i Życiem”! Ten chleb (a ja myślałem, ze ciasteczko) to pamiątka, a nie Jezus! W Piśmie Świętym Watykan jest nazwany siedliskiem demonów (to ja chyba mam w domu jakieś inne).
Mama Kościół wypowiedziała prawdziwym wyznawcom Jezusa wojnę. 68 milionów wiernych Chrystusowi, a nie ciasteczku zginęło (zapamiętam i będę dzieciom zamiast Czerwonego Kapturka opowiadał jak zostanę ojcem).
Streszczenie dostosowałem do poziomu fabuły komiksu, teraz postaram się na poważnie. Mamy tu do czynienia z nadinterpretacją (dokumenty Soboru w Trydencie mówiły coś o ekskomunice, co zamienili na karę śmierci) lub wręcz twierdzeniami z księżyca o 68 milionach ofiar inkwizycji(jakby wtedy spalili tylu ludzi to by nie miał kto na dżumę umierać i w wojnach ginąć, o pracach polowych nie wspomnę, tak więc wierni „mamie Kościołowi” poumieraliby z głodu). Ciekawi mnie jeszcze cytowanie pewnego faryzeusza znanego homofobi, który lubił jeździć po różnych Koryntach i Damaszkach, wszak jeszcze nie dawno 1 List do Koryntian mieli usuwać z Kanonu (w najlepszym razie zostawić fragmenty) z powodu niepostępowości i nietolerancji względem „kochających inaczej” (osobiście znam o wielebardziej soczyste kawałki w Piśmie Świętym, ponieważ wbrew znawcom z jakiegoś zboru protestanckiego (jakiego tego nie wie nikt) katolicy czytać Biblię nie tylko mogą, ale wręcz powinni).
I jeszcze taka mała dygresja. Skoro wierzą tylko Biblii to powinni wiedzieć, że „Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”, a według wszelkiego prawdopodobieństwa właśnie Piotra uczynili bohaterem „Ciasteczka śmierci”.
Całość kończy modlitwa dziękczynna za pokazanie „prawdy” o Katolicyzmie i kilka rad dla nowonawróconego. Przede wszystkim trzeba się ochrzcić ponownie i odprawiać gusła.
Tomasz Dryjański
