Tomasz Dryjański: Romek wróć!
Kategoria: Opinie
niedziela, 18. maja 2008
Pamiętam czasy ministra Giertycha, ciągłe protesty, krytyka w mediach itp. Minister, który miał jakiś pomysł na uzdrowienie polskiej oświaty stał się wrogiem publicznym numer jeden. Dzisiaj MEN-em rządzi pani Hall i przyznać muszę, że jest ona największą pomyłką Donalda Tuska i prawdopodobnie była by nią nadal, nawet gdyby premier zaczął cokolwiek robić .
Wróćmy do października 2006 roku, Gdańsk. Po tragedii w gimnazjum numer 2 (słynna sprawa 14-letniej Ani) ówczesna wiceprezydent gdańska ds. polityki społecznej Katarzyna Hall broniła winowajców, mówiła o niestabilności emocjonalnej i hormonalnej nastolatków. Też burzę hormonów przechodziłem, ale żadnej koleżanki nie zgwałciłem i żadna się przeze mnie nie powiesiła, czy to znaczy, że jestem nienormalny? Nie, to pani minister ma problemy z odróżnianiem dobrego od złego, normalności od patologii..
Po wyborach w październiku 2007 pani Hall objęła tekę ministra oświaty w rządzie Donalda Tuska i zaczął się Kasia’s-Szoł.. MEN w dalszym ciągu jest resortem ,w którym dzieje się najwięcej. O ile jednak lider LPR miewał naprawdę dobre pomysły o tyle teraz każde kolejne pojawienie się szefa spadkobiercy KEA powoduje u mnie drgawki.
Roman Giertych zamierzał zmienić kanon lektur, ale w życiu by mu do głowy nie przyszło usunąć z niego takie perły polskiej literatury jak „Potop” czy „Quo Vadis”, a taki pomysł ma żona Aleksandra Halla. Nie tylko Sienkiewicz miałby zniknąć ze szkół, ale również Żeromski i Shakespeare. Wymienieni autorzy mieliby być omawiani we fragmentach, albo wcale, jakkolwiek osobiście nienawidzę twórczości dwóch ostatnich, to jednak człowiek wykształcony powinien ją znać. Podobnie jak Polak musi wiedzieć kim byli Bytnar, Zawadzki i Dawidowski, chociaż pani minister chce usunąć i „Kamienie na szaniec”.
Kolejnym „genialnym” (bardziej pasowałoby tu słowo „katastrofalny”, ale o rządzie DT można mówić dobrze, albo wcale) pomysłem szef MEN jest zrobienie z wychowania fizycznego przedmiotu fakultatywnego. Po pierwsze uczyni to z nas naród kaleków., po drugie trzymanie w szkołach nauczycieli od turystyki, układów tanecznych i czegoś co nazwano „fakultetem rekreacyjno-zdrowotnym” jest zdecydowanie powyżej możliwości naszego budżetu, tym bardziej, ze będzie jeszcze sport czyli dzisiejszy wf. Przypominam, że rząd mówi o roli sportu i kultury fizycznej, wielkich imprezach itp. Pytam się jak kaleki nie potrafiące pompki zrobić mają zdobywać dla nas medale na Olimpiadzie? Chyba, że w boksie i kajakarstwie reprezentować nas mają Ukraińcy, a w piłce nożnej Brazylijczycy.
Jednak cyrk z maturami przebił wszystko, pani minister zatrudniła ludzi, którzy nie potrafili przygotować egzaminu dojrzałości z matematyki i WOS-u. Królowa nauk jest ze swej natury ścisła i dlatego również zadania z niej powinny być tak sformułowane, aby wiadomo było o co chodzi. Matura z wiedzy o społeczeństwie okazała się jednym wielkim niewypałem, pytania były tak pozbawione sensu i logiki, że piszący ją uczeń musiałby być Bogiem, żeby wiedzieć o co egzaminatorem chodzi, a wbrew piosence Paktofoniki człowiek Nim nie jest.
Romek wróć!
Tomasz Dryjański
Komentarzy: 8
- Szakal niedziela, 18. maja 2008
Dobry artykuł (ost. akapit- perełka)
- KG niedziela, 18. maja 2008
Zły artykuł. Rozwiązaniem dla problemów MEN jkest PRYWATYZACJA MEN a nie to, czy siedzi tam Giertych czy Hall. Szkoły oddoilnie ustalały by fakt, czy najważniejszy jest sport czy nie i czy ważna jest taka lektura, a nie. Ja posłalbym dzieci do szkoły z Sienkiewixzem, choć sam zachęcałbym by go czytać. A ten argument z WF-em jest okropny- to jeden z najgorszych przedmiotów, ćźwiczy się go do 19 roku życia - i co - później naród jest "narodem kaleków"? W takim razie proponuję WF dozgonnie, dla "zdrowia". W końcu o ruch trza dbać cały czas. W świecie państwowych szkoł uczynienie choć jednego przedmiotu fakultatywnym to jest coś. Zawsze więcej wolności, a nie ucisk przy koźle do skakania... ...choć jak pisałem, wyżej do rozważenia przez szkoły prywatne. W jednych byłyby same WFy, w innych zróżnicowane, w innych brak i rynek rozstrzygnąłby wszystko.
- Szakal niedziela, 18. maja 2008
Zaproponuj jak to zrealizować, bo zaśmierdziało korwinowską papką dla naiwnych. Wolności masz tyle, na ile na nią zapracujesz. A jak liczysz, że wkroczy JKM na białym koniu i Ci ją da, to prędzej umrzesz z głodu marząc do jakiej szkoły poślesz dzieciaka. Pozdro
- Ryjek niedziela, 18. maja 2008
zanim by rozstrzygnał, pierwsze roczniki by dużo straciły, prywatuyzacja, ale w ciągu k więcej niż 20 lat, stopniowa, a nie łapu-capu. Dzieci musza w szkole nabrać nawyków, żeby potem bez przymusu były aktywne, a jak nabierzesz jako dziecko wad postawy iotp...
- Ryjek niedziela, 18. maja 2008
Dostęp do edkuacji musi mieć każdy. Szkoła prywatna ok, aleuczniowie najbiedniejsi powinni mieć pomoc taką, żeby mieli szansę szkołę skończyć, nier więksża. JKM nie mysli racjonalnie.
- Marek Rocki niedziela, 18. maja 2008
Błedny jest ostatni akapit artykułu: tych fachowców od układania matur zatrudniała nie Minister Hall, ale Centalna Komisja Egzaminacyjna kierowana przez Dyrektora powołanego przez Ministra Giertycha.
- Ryjek niedziela, 18. maja 2008
W każdym bądź razie ona odpowiada za to, że oni pracują teraz.
- Ryjek niedziela, 18. maja 2008
Za kadencji Giertycha burdelu nie było.

