Wolniewicz: To nie jest czas gabinetowej polityki

Kategoria: Opinie

poniedziałek, 17. lipca 2006

Jest ogromnie ważne, żeby system podatkowy był przejrzysty, bo to też jest kwestia więzi z masami, gdy ludzie rozumieją, na jakich zasadach są opodatkowywani i na co płacą. Żeby system podatkowy był zrozumiały, musi być możliwie prosty. W szczególności trzeba go oczyścić z tego gąszczu przywilejów, który był elementem korumpowania społeczeństwa - tym damy taki przywilej, tamtym taki, jak będziecie cicho siedzieć, to dostaniecie.

Panie Profesorze, dlaczego doszło, Pańskim zdaniem, do zmiany na stanowisku premiera? Wydaje się, że dla ludzi nie jest to czytelne.

- Niestety, tutaj pań nie oświecę, bo zarówno ta zmiana, jak i ta poprzedzająca ją, a chyba jakoś z nią związana - na stanowisku wicepremiera i ministra finansów pani Zyty Gilowskiej, są dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

Czy sytuacja polityczna jest w tej chwili bardziej przejrzysta? Mówiło się o trzech ośrodkach władzy, takich jak: prezydent Kaczyński, prezes PiS i premier Marcinkiewicz.

- Istniała podwójna władza - premier i przewodniczący partii Prawo i Sprawiedliwość, ale ta dwoistość istniała przecież cały czas. Dlaczego akurat teraz musiała być usunięta - to jest pytanie, które sobie zadaję i nie znajduję na nie odpowiedzi. Uważam za błąd ze strony pana Jarosława Kaczyńskiego, bardzo zresztą dla niego charakterystyczny, że nie uważa za stosowne oświecić Narodu w tym zakresie. To są przetasowania pałacowo-gabinetowe, charakterystyczne dla stylu polityki pana Jarosława Kaczyńskiego. A to nie jest epoka na polityków gabinetowych…

Czyli naród powinien otrzymać jasny komunikat? Taki komunikat przecież dostał…

- Jaki?

Powiedziano, że premier jest potrzebny w wyborach na prezydenta Warszawy, bo tylko on może w stolicy wygrać.

- To jest wyjaśnienie śmieszne i ubliżające narodowi, że takie banialuki podaje się jako wytłumaczenie. Cenię pana Jarosława Kaczyńskiego i nie kwestionuję jego inteligencji. Na przykład to jego stwierdzenie, że rządziła nami przez kilkanaście lat grupa ludzi, którzy byli duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski - to wydaje mi się śmiałe, cenne i odkrywcze. Proszę nie sądzić, że jestem niechętnie usposobiony do pana Kaczyńskiego, ale mam wrażenie, że on pewnej rzeczy szczerze nie rozumie. Jeżeli chce się w polityce państwa dokonać wielkiego zwrotu, to tego zwrotu nie da się dokonać bez poparcia mas. Trzeba się odwołać do mas! Pan profesor Jerzy Robert Nowak od dawna nawołuje - i słusznie - że trzeba tworzyć szeroki front poparcia dla nowej Rzeczypospolitej. I tu rzecz bardzo charakterystyczna: gdzieś na wiosnę w Rozmowach niedokończonych w Radiu Maryja występował pan Jarosław Kaczyński i właśnie przez telefon pan profesor Nowak zapytał go, czy nie uważa, że należałoby tworzyć takie szerokie poparcie. Kaczyński go zbył. Powiedział: tak, oczywiście, jeżeli pan profesor uważa, że trzeba coś takiego utworzyć, to bardzo dobrze, ja to popieram, ale to nie moja sprawa. A to jest jego sprawa!

całość… Naszdziennik.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze