Wyrostkiewicz: Prezydent za karą śmierci w Polsce

Kategoria: Opinie

środa, 21. lutego 2007

Lech Kaczyński deliberując o przyszłości Europy, powiedział na forum międzynarodowym w Dublinie, że jest zwolennikiem kary śmierci. I bardzo dobrze. Jednak jak to z Prawem i Sprawiedliwością często bywa, wszystko się kończy na słowach i nadziei na zmiany. Całość wypowiedzi głowy państwa można sparafrazować na modłę „wałęsowską” i ująć ją w czterech słowach: „Chcem, ale nie mogem”.

Lech Kaczyński nigdy nie ukrywał swoich poglądów na temat kary śmierci. Zresztą to nie miałoby sensu. Większość Polaków zawsze była za jej stosowaniem, a sondaże pokazują, że w pewnych momentach naród nawet w 80 procentach domagał się straceń dla najokrutniejszych zbrodniarzy. Naród narodem, a liberalne, lewackie i przede wszystkim prounijne lobby i media już dawno osądziły karę śmierci, przyklejając jej etykietę średniowiecznego zabobonu. A, że to oni niestety w rzeczywistości włodarzą masami, to prezydent Kaczyński zdaje sobie sprawę, że dobrze jest być za karą śmierci, ale samo jej wprowadzenie skierowałoby na niego całe odium zła i nienawiści grupy niegdyś (?) trzymającej władzę.

Ostatnie sondaże OBOP mówią, że 61 procent Polaków jest za wprowadzeniem kary śmierci. Pomijając słuszność takiego penalizowania największych przestępstw, warto zauważyć, że takie poparcie to kuszący kąsek w perspektywie zdobywania elektoratu. Dotąd tylko trzy ze znanych partii politycznych otwarcie opowiedziały się za tą karą. Najostrzej zrobiła to Unia Polityki Realnej, która przeprowadziła akcję pod szyldem „kara śmierci dla morderców”.

Niedawno podobną inicjatywę podjęła Liga Polskich Rodzin, tym razem domagając się najwyższej znanej człowiekowi kary dla wielokrotnych pedofilów morderców. Samo PiS już w 2004 roku zgłosiło projekt nowelizacji Kodeksu Karnego z uwzględnieniem kary śmierci. Sprawa oczywiście przepadła pod rządami Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Teraz rządzi PiS, temat wraca, jest poparcie prezydenta, ale jest jedno „ale”. Kaczyński twierdzi, że ma związane ręce, ponieważ Polska jest członkiem Unii Europejskiej, a tam kara śmierci nie przejdzie. Notabene partia Kaczyńskich optowała za akcesją Polski do UE. A warto dodać, że Unia traktuje najpodlejszych zbrodniarzy „dożywociem”, którego średnia długość trwania to… siedem lat (sic!).

całość: Prawy.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze