Wywiad z Jackiem Piekarą
Kategoria: Opinie
czwartek, 14. grudnia 2006
Jacek Piekara jest pisarzem oraz dziennikarzem (m.in. Świat Gier Komputerowych, Secret Service, Gambler, Click!, GameRanking, radio WAWa). Był również redaktorem naczelnym (Click! Fantasy, później Fantasy). Studiował psychologię i prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie mieszka w Warszawie.
Ewa ’senmara’ Haferkorn: Byłeś dziennikarzem w czasopismach zajmujących się grami komputerowymi. Czy z tego okresu pozostał Ci spory dobytek w postaci kultowych gier i dodatków? Czy uważasz, że gry mają jakieś fajne patenty, które można potem przenosić na karty książek? Jeśli tak, to proszę o przykłady.
Jacek Piekara: Nie byłeś dziennikarzem, a cały czas jesteś! [śmiech] Choć teraz z nieco zmniejszoną aktywnością. Nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek gra wpłynęła na moją twórczość, chociaż kilka zrobiło na mnie spore wrażenie.
EH: Czy w tej chwili grasz w coś namiętnie?
JP: Szczerze mówiąc gry coraz częściej mnie nudzą. Mam kilka ulubionych tytułów, takich jak: Wizardry 8, seria Total War, Spellforce, cykl Disciples, ale z ostatnich produkcji nic nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia. Coraz wyraźniej widzę, że życie jest za krótkie, by je marnować na granie. Chociaż ostatnio umilałem sobie kończenie nowej książki kolejnym rozgrywaniem Wizardry 8, traktując to jako odprężający przerywnik. Grę, w której prowadzi się od 6 do 8 bohaterów, przechodzę jednym bohaterem. O, to jest wyzwanie! [śmiech]
EH: Współpracowałeś przy tworzeniu scenariusza gry komputerowej “Książę i Tchórz”. Lepiej się bawisz jako gracz czy jako twórca scenariuszy, przygód i opowieści?
JP: Och, zdecydowanie jako twórca! Grając w gry żyjesz światem opisanym przez innych ludzi, a największa radość tkwi przecież w dziele kreacji.
W Feniksie z czerwca 1992 r. zamieszczono dyskusję o splatterpunku. Grupa znawców tematu: Paulina Braitner, Jarosław Grzędowicz, Paweł Ziemkiewicz, Rafał Ziemkiewicz, Dariusz Zientalak jr. oraz Jacek Piekara dyskutowała o literaturze i filmie w klimatach splatterpunka.
EH: Czy sukcesy takich tytułów jak obie części “Piły” lub “Wzgórza mają oczy” są dowodem na zapotrzebowanie i rozwój tego gatunku - nawet wśród osób, które z fantastyką niewiele mają wspólnego?
JP: Twierdzenie, że lubimy się bać jest jak najbardziej prawdziwe. Siedzimy w domu, czy w kinie, w wygodnym fotelu i przenosimy się do świata koszmaru. Ale co ważne, świata, który w każdej chwili można “wyłączyć”. A poza tym wyraźnie wtedy widzimy, jak dobre i spokojne jest nasze życie w porównaniu z życiem bohaterów thrillerów lub horrorów. To, jak potrzebujemy zastrzyków adrenaliny widać po ekscentrycznych zabawach, takich jak choćby udawane porwania (ofiara oczywiście nie wie, że porwanie jest tylko “na niby”). Wiadomo, że wiele par zabawia się w “kontrolowane gwałty”, że są ludzie nałogowo korzystający z salonów sado-maso itp. itd. Ale zawsze chcemy mieć kontrolę oraz możliwość ucieczki. Wyłącznik w telewizorze, słowo-klucz, które powiemy partnerowi, jeśli zabawa przekroczy pewne granice… Prawdziwa jazda adrenaliny zaczyna się wtedy, kiedy słowo-klucz nie zadziała! [śmiech]
EH: Stephen King w “Grze Geralda” przedstawił sytuację, która może wyniknąć z niewinnych zabaw. Powiem szczerze, po przeczytaniu tej ksiązki raczej nie pozwolę się przykuć kajdankami do łóżka [uśmieszek]. Właśnie takie motywy, nieoczekiwane rozwinięcia pozornie niewinnych sytuacji są świetnym materiałem dla twórców horroru. Ale wciąż autorzy powieści grozy są trochę “z dolnej półki”. Dlaczego, Twoim zdaniem, czytelnicy nie lubią horroru, zwłaszcza brutalnego?
JP: Gdybyś dała się przykuć do łóżka facetowi, któremu bezgranicznie ufasz, to nie byłoby prawdziwego wyzwania, bo wiedziałabyś, że to tylko teatrzyk…
Nie zgadzam się ani z opinią, że czytelnicy nie lubią horroru ani z opinią, że nie lubią horroru brutalnego. Popularność Barkera, czy Mastertona przeczy tej tezie. U Koontza - jednego z najlepiej opłacanych pisarzy świata - również pojawiają się fragmenty przekraczające granice dobrego smaku. A Hannibal kanibal? A pewne teksty samego Stephena Kinga? Oczywiście w Polsce horror nie jest tak popularny jak w USA, lecz nie mamy również tradycji thrillera sądowego, czy thrillera medycznego. Co kraj to obyczaj.
EH: Czy horror należy cenzurować? (brutalność, erotyka granicząca z pornografią). Czy ostry, brutalny horror wpływa na zachowanie młodzieży (maltretowanie zwierząt, dewastowanie cmentarzy)?
JP: Pytanie brzmi czy w ogóle cokolwiek należy cenzurować. W tym wypadku byłbym niezwykle ostrożny w szafowaniu wyroków. Bo kto ma cenzurować? Sam autor? Jego wydawca lub dystrybutor? A może rada t.zw. “moralnych autorytetów”? Na pewno jestem za oznaczaniem gier i filmów dla dorosłych, jak to się dzieje w Australii, czy w USA. Niebezpieczne może być jeżeli autorzy filmu, gry lub książki przedstawiają przemoc, zło, okrucieństwo jako coś niezwykle pociągającego i atrakcyjnego. Przypomnę, że kultowa Mechaniczna pomarańcza przez wiele lat nie była w żaden sposób rozpowszechniana, ponieważ tuż po jej ukazaniu się na bohaterach filmu zaczęli się wzorować młodociani gangsterzy.
1 komentarz
- Lobo czwartek, 14. grudnia 2006
Piekara i Mordimer rox

