Wywiad ze Stanisławem Michalkiewiczem
Kategoria: Opinie
niedziela, 22. kwietnia 2007Ze Stanisławem Michalkiewiczem o jego tournee po Ameryce Płn., mediach i sytuacji na scenie politycznej w Polsce rozmawia Aleksander Majewski.
AM: W ubiegłym tygodniu Wrócił Pan z Ameryki Płn. Jakby Pan podsumował Pańskie tournee po USA i Kanadzie?
SM: Celem mojego wyjazdu były spotkania z Polakami mieszkającymi w USA i Kanadzie. Kontakt z tamtejszą społecznością był dobry. Zarówno na spotkanie w Toronto, jak i wszystkich miastach w Stanach Zjednoczonych przyszło wiele osób.
Chociaż moje wrażenia są powierzchowne, ponieważ mój pobyt nie był długi, to już na podstawie moich niewielkich doświadczeń, mogę stwierdzić, że społeczność Polaków w USA reprezentuje znaczny potencjał ekonomiczny i liczebny, który zupełnie nie przekłada się na potencjał polityczny. Miałem okazje rozmawiać na ten temat z p. Frankiem Spulą, prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej i doszliśmy do wniosku, ze powodem tej rozbieżności jest rozbicie polityczne i towarzyskie środowisk polskich, które jest efektem oddziaływania przez długie lata dyplomacji PRL -owskiej, dla której polonia była środowiskiem wrogim. Dlatego też peerelowskie służby starały się za wszelką cenę nie dopuścić do powstania jakiegoś ośrodka politycznego, który mógłby prowadzić dywersje wobec PRL-u. Te działania odniosły rezultat w postaci rozbicia i skłócenia polonii, tym bardziej, że dyplomacja III RP kontynuowała tę linię, co uwidoczniło się w jej walce z Edwardem Moskalem. Gieremkowszczyzna, która kierowała Ministerstwem Spraw Zagranicznych, próbując przejąć Kongres Polonii Amerykańskiej przez lobby żydowskie, strzeliła Polsce w stopę, w rezultacie czego Polska nie ma teraz żadnego znaczącego lobby, które działałoby na jej rzecz na terenie amerykańskim. Przekonałem się o tym, rozmawiając w Waszyngtonie z pewną bardzo wpływową osobą, która powiedziała, ze polska ambasada w odróżnieniu od ambasad Estonii czy Słowacji, nie robi NIC.
AM: Minął rok od tzw. ”afery felietonowej”, której stała się Pan bohaterem. Jakby obecnie przedstawia się sytuacja roszczeń niektórych org. żydowskich wobec Polski?
SM: Niektórzy moi ówcześni krytycy przyznali mi rację. Niedawno „Gazeta Wyborcza” opublikował artykuł na temat roszczeń Światowego Kongresu Żydów pod tytułem „100% pazerności”. Ciekawe tylko, dlaczego „Wyborcza” usilnie zwalczała mnie przed rokiem, skoro teraz sama dochodzi do podobnych wniosków. Być może „Gazeta Wyborcza” uważa, ze jako jedyna ma prawo do komentowania kwestii żydowskich. Ja jednak nie mam zamiaru uznawać tej jurysdykcji i jestem dumny, że przedstawiłem polskiemu społeczeństwu problem roszczeń Światowego Kongresu Żydów. W czasie trwania tejże „afery felietonowej” otrzymałem wiele zaproszeń na spotkania, które zgromadziły liczną publiczność. Z wielką radością zorientowałem się, że w ludziach budzi się poczucie godności narodowej i jeżeli mogłem przyczynić się do tego, chociaż w niewielkim stopniu, to jestem z tego bardzo zadowolony.
AM: Już wtedy w wątpliwość została poddana wiarygodność polityków PiS, którzy to, albo gromili Pana z antysemityzm jak p. Marszałek Marek Jurek albo sprawę starali się przemilczeć, mam tu na myśli postawę ówczesnego Premiera – p. Kazimierza Marcinkiewicza. Jakby Pan ocenił działalność PiS teraz? Czy partia braci Kaczyńskich buduje nam IV RP czy PRL-bis, tyle, że w lustrzanej wersji?
SM: Chciałbym sprostować- p. Marszałek nie oskarżał mnie o antysemityzm. Chciał natomiast, abym przeprosił za to co powiedziałem. Nie określił jednak kogo i za co mam przepraszać, więc uznałem, że jest to zadanie nie wykonalne. W związku z tym, że nie wiedziałem kogo i za co mam przepraszać, nie mogłem spełnić prośby p. Marszałka.
Jeśli chodzi o Premiera Marcinkiewicza, to mógł czuł się niezręcznie, ponieważ poruszyłem sprawę żydowskich żądań, które zobowiązał się wypełnić. Przyniosło to rezultaty, ponieważ przybyła niedawno do Warszawy delegacja organizacji żydowskich nie zrealizowała u pp. Premiera i Prezydenta żadnego istotnego postulatu. A były to dwa postulaty: zwiększenie rekompensaty z 15 do 20 % i najważniejszy- traktowanie roszczeń żydowskich na innych zasadach niż każde inne roszczenia. Premier Kaczyński postawił jednak sprawę jasno i stwierdził, że roszczenia żydowskie będą traktowane jak każde inne.
Ubolewam jednak, że p. Singer w ogóle został dopuszczony do rozmów z przedstawicielami władz Polski- to zbytek łask. P. Singer, który w 1996 roku groził, że Polska zostanie upokorzona na arenie międzynarodowej, jeśli nie pełni roszczeń Żydów, powinien być uważany za wroga Polski, z którym ani Prezydent, ani premier nie powinien rozmawiać. Organizacje Żydowskie chcą również stworzyć otoczkę, jakoby rząd amerykański wspierał je w wysuwaniu tychże roszczeń, co jest nieprawdą. Jest to natomiast pewien rodzaj hucpy i nasza dyplomacja powinna to szczegółowo wyjaśnić.
Jeśli chodzi o PiS, to jej lider- p. Premier Kaczyński jednej rzeczy chce dokonać naprawdę, a mianowicie rozbić grupę trzymającą władzę i zająć jej miejsce. Jest to ciekawy program w polskich warunkach, ponieważ dotychczasowa grupa trzymająca władzę jest bardzo głęboko ukorzeniona- są to powiązania sięgające czasów stalinowskich. Uwolnienie państwa spod okupacji tej mafii jest niezbędnym warunkiem przeprowadzenia jakichkolwiek zmian, więc jeśli Jarosław Kaczyński przeprowadzi tę operacje, to zasłuży na trwałe miejsce w historii Polski za wykonanie tej niewdzięcznej pracy. Natomiast nie odnoszę wrażenia, aby PiS miało jakiś pozytywny program zmiany modelu państwa. Program „Polski solidarnej” , to nic innego, jak kontynuacja III RP, ale w nowej obsadzie personalnej.
AM: A pozostałe partie? Co z niedoszłą sojuszniczką PiS – Platformą Obywatelską i obecnym koalicjantem – LPR?
SM: PO uprawia mechaniczna negację PiS - u. Na zasadzie: jak Kaczyński białe, to Platforma czarne, jak Kaczyński czarne, to Platforma białe. Szczerze mówiąc wielkiego rozumu do tego nie potrzeba.
Nawet osoby, które z PO wiązały jakieś nadzieje- mam tu na myśli wybitnego przedstawiciela razwiedki, p. Olechowskeigo, wykazują pewne zniecierpliwienie tym stanem rzeczy, ponieważ jak na tak wielką ilość aktywów wpompowaną w PO przez razwiedkę, efekty powinny być lepsze niż są. Okazuje się zatem, że PO to papierowy tygrys, w którym więcej jest reklamy, aniżeli rzeczywistych zalet.
Jeśli chodzi o LPR, to taktyka J. Kaczyńskiego jest taka, aby wchłonąć to co może i zlikwidować to, czego wchłonąć nie może, co jest normalnym postępowaniem z politycznymi konkurentami. Roman Giertych broni się jednak zręcznie, czego dowodem mogło być ostatnie posunięcie ze zmianą konstytucji. Roman Giertych postawił pod ścianą nie tylko PiS, ale również cały Episkopat, który widząc możliwość zerwania z cywilizacją śmierci, nie mógł sobie pozwolić na opowiadanie się za kompromisem w tej sprawie. Zapewne w niedługim czasie biskupi będą chcieli odegrać się na Premierze Giertychu, bo jak wiadomo nikt nie lubi być stawiany pod ścianą. Więcej kłopotu PiS będzie miało z innym koalicjantem – Samoobroną, ponieważ jej program to nic innego jak nostalgia za czasami Edwarda Gierka. Ugrupowanie to w swoich działaniach balansuje na granicy działań przestępczych, co już na dzień dobry ośmiesza deklaracje o rewolucji moralnej w Polsce. W dodatku zastanowienie może budzić fakt, że Rosjanie nadają tak wiele tytułów doktora honoris causa Andrzejowi Lepperowi, który kolekcjonuje je sobie niczym Winnetu skalpy białych twarzy. Jak wiadomo Rosjanie nic za darmo nie dają, nawet doktoraty honoris causa. Zatem przyczyny cieszenia się p. Andrzeja pewnymi względami w Rosji, należałoby wyjaśnić.
AM: Kiedy V- ce Premier Giertych opowiedział się przeciw promocji homoseksualizmu i zaaprobował całkowity zakaz aborcji, Rząd i znaczna część środowiska PiS od razu umyła ręce od tej wypowiedzi. Niekonsekwencja czy strach przed storpedowaniem rządu, tak jak było to w przypadku p. Haydera w Austrii?
SM: Najwyraźniej Jarosław Kaczyński nie chce znaleźć się w sytuacji, kiedy Roman Giertych będzie kształtował program polityczny Rządu. Ja sam , na miejscu p. Premiera bym się na to zżymał. Natomiast o ile LPR ma pomysły, tak PiS ich po prostu nie ma. Partii Jarosława Kaczyńskiego sytuację utrudnia również rozpoczęcie politykowania, na własną rękę przez. P. Prezydenta, a właściwie p. Prezydentową. O ile Jarosław Kaczyński jest przygotowany na niespodzianki, które robi mu Andrzej Lepper, tak Lech Kaczyński nie jest przygotowany na prezenty, jakie robi mu jego żona. Bowiem sytuacja w której Premier dystansuje się wobec ekologów, rozrabiających w Dolinie Rospudy, a p. Kaczyńska ich popiera, dezawuuje Premiera. Albo gdy Jarosław Kaczyński stara się zachować jakiś równy dystans wobec zmiany konstytucji, a p. Prezydentowa przyjmuje delegację wyleniałych lwic salonu warszawskiego i podpisuje się pod apelem przygotowanym na kolanie przez p. Monikę Olejnik może zakłopotać p. Premiera, tym bardziej, że p. Kaczyńska nie jest żadnym konstytucyjnym organem. Sytuacja ulega zatem rozprzężeniu, bo jeśli każdy będzie robił politykę na własną rękę, to Rząd daleko na tym, nie zajedzie.
AM: Wielu komentatorów twierdzi, że dla partii takiej jak UPR obecna sytuacja na scenie politycznej jest najkorzystniejsza. Jednak wskazują na to, ze UPR jest zbyt słaba, aby móc wstrząsnąć sceną polityczną. Jakby Pan odniósł się do tej tezy?
SM: Wg mnie UPR nie ma w Polsce klimatu do tego, aby w tej chwili zdecydowana część opinii publicznej opowiadała się za rozwiązaniami wolnorynkowymi, ponieważ ta część społeczeństwa, która wiązała nadzieje z pomysłami liberalnymi, wyjechała za granicę. Według mnie wśród 2 milionów ludzi, którzy opuścili Polskę znalazłoby się wielu zwolenników Unii Polityki Realnej i to stwarza dla nas problem.
AM: Scena polityczna zależy jednak od mediów. Chociaż „Gazeta Wyborcza” nie jest już tak silna, jak przed laty, ma swoich następców. Mam tu na myśli “Dziennik”. Czy Pana zdaniem niemiecka gazeta dla Polaków przejmie schedę po „Wyborczej” i wzorem Michnikowszczyzny będzie urabiać rzesze ludzi do swoich opinii?
SM: Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek mógł przelicytować „Gazetę Wyborczą” w tresurze Polaków, tym bardziej, ze „GW” nadal walczy o prymat na scenie medialnej i wcale nie ma zamiaru się poddawać. Np. inicjatywa bojkotu oświadczeń lustracyjnych , wyraźnie pokazuje, ze „Wyborcza” stara się stanąć na czele ruchu społecznego, któremu swoim zwyczajem chciałaby nadać cechę pryncypialności moralnej. „Dziennik” nie ma takich ambicji i nie wydaje mi się, żeby był jej lustrzanym odbiciem „Gazety Wyborczej”. Według mnie ma on inne, ukryte zadania: przekonywanie Polaków do europejskiej opcji w polityce zagranicznej i przyjęcia euro- konstytucji. To leży w niemieckim interesie. Niemcy chcą tak naprawdę, aby Polska poddała się ich przywództwu. Niebezpieczne jest to, że fundamentem polityki europejskiej jest strategiczne partnerstwo rosyjsko- niemieckie. Wydaje mi się, że jednak problemem nie jest fakt, że jakaś gazeta wybiera daną linię ideologiczną, ale to, że nie ma pluralizmu. Jedynym remedium jest właśnie on. Tak, jak kiedyś powiedziałem w Radiu Maryja - media są zwierciadłami i nawet, jeżeli krzywymi zwierciadłami, to im więcej ich mamy, tym bardziej obiektywnie możemy poznać nasz wizerunek. Dlatego też nie przejmowałbym się tak bardzo mediami. Ważne jest bowiem przestrzeganie przez władze państwowe pewnych standardów wolności słowa, bo jeżeli pojawiają się tematy tabu, których nie wolno poruszać- to wówczas będziemy mieli do czynienia z groźną sytuacją.
„Gazeta Wyborcza” sama w sobie nie jest wielkim niebezpieczeństwem. Np. ja wypracowałem sobie metodę, że jeżeli nie wiem czego zupełnie na jakiś temat, to wówczas zaglądam do „GW”. Gdy „Wyborcza” pisze o czymś dobrze, to ja automatycznie zachowuję do tego rezerwę i na ogół się nie mylę.
AM: Św. Józef Sebastian Pelczar pisał, ze choć rewolucja francuska umarła, to jej ślady wciąż są żywe. Czy podobnie będzie ze zjawiskiem Michnikowszczyzny?
SM: Podstawowym celem „Gazety Wyborczej” jest tresura kolejnych pokoleń ludności tubylczej do ostatnich zachowań, które będą korzystne dla nowej szlachty europejskiej, w związku z tym „GW” chce nas tresować- to jej problem, naszym problemem jest uodpornianie się na jej tresurę. Niestety część społeczeństwa dała się już wytresować. Najbardziej zabawnym tego przykładem są panie, które oddały się p. Mohlowi z Kamerunu. Dowiedziałem się dzisiaj z radia, że gdy miały jakieś opory moralne przed zbliżeniem z panem Simonem, to on straszył je, że są to objawy rasizmu, a wtedy natychmiast owe kobiety rozkładały nogi, co świadczy o tym, ze są doskonale wytresowane przez Michnikowszczyznę. Poniosły jednak słuszną karę , bo zaraziły się wirusem HIV. Uleganie tresurze grozi takimi właśnie konsekwencjami, jeżeli nie w sensie medycznym, to w sensie intelektualnym.
AM: Kończąc naszą rozmowę, przyjmijmy sytuację, że Stanisław Michalkiewicz zostaje Premierem, a zwycięska partia UPR uzyskuje 25- procent. Jaką politykę starałby się obrać Pański gabinet? Jeśli koalicja to z kim? I na jak radykalne działania byłoby stać w takiej sytuacji Pański gabinet?
SM: Ależ fatalne warunki Pan mi stworzył! 25 % oznacza konieczność tworzenia gabinetu z koalicjantami. Nie wyobrażam sobie, które partie zostałyby tymi koalicjantami. To, co można byłoby zrobić w takich warunkach, to zahamować przyrost długu publicznego, a zatem przystąpić do radykalnej przebudowy finansów publicznych, w kierunku redukcji wydatków państwowych. Musiałaby temu towarzyszyć przebudowa modelu państwa i demontaż tzw. konsumpcji zbiorowej czyli sektora socjalnego, utrzymywanego z budżetu państwa. Czy politycznie taka koalicja by wytrzymała tego typu posunięcia, nie wiadomo. Na pewno opozycja przystąpiłaby do mobilizacji społeczeństwa przeciwko Rządowi. Druga sprawa to deregulacja gospodarki i usunięcie wszelkich barier, hamujących przedsiębiorczość. Będąc w USA przekonałem się, że siłą tamtejszej gospodarki są małe i średnie przedsiębiorstwa. Na tym samym powinna opierać się gospodarka w Polsce, niestety tutejsi politycy nie są zainteresowani ich rozwojem, gdyż nie mogliby wymusić od nich wielomilionowych łapówek. Dlatego w Polsce nie wytworzyła się klasa średnia, ale również z powodu ciosu, jaki zadał jej Leszek Balcerowicz.
Nie wiem, czy miałbym dryg do kierowania Rządem, gdyż mam bardziej publicystyczne talenty, ale sądzę, że wiedziałbym, co robić. Najważniejszą rzeczą byłaby kwestia ubezpieczeń społecznych. I w tej dziedzinie bym zaryzykował czyli rozpoczął likwidację przymusu ubezpieczeń społecznych i proces wyplątywania się państwa z ich systemu. Byłby to długi okres-ok.40 lat, ale trzeba by było zrobić pierwszy krok, o czym mówił wielokrotnie p. Robert Gwiazdowski.
Natomiast w dziedzinie pozagospodarczej – starałbym się zwiększyć potencjał militarny Polski. W tym celu chciałbym wykorzystać udział w sojuszu atlantyckim i powiązania sojusznicze z USA. Wymagałoby to zmuszenia dyplomacji polskiej do kierowała się interesem państwowym.
AM: Miejmy nadzieję, że stanie się to rzeczywistością. Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w rozprawianiu się z ormowcami politycznej poprawności.
SM: Ja również dziękuję i cieszę się, że taka strona, jak eCzas.net powstała. Będę tam zaglądał.
Wywiad przeprowadzono w marcu, podczas wizyty Stanisława Michalkiewicza w Ciechanowie
Komentarzy: 9
- Przemo Kudliński niedziela, 22. kwietnia 2007
"Będąc w USA przekonałem się, że siłą tamtejszej gospodarki są małe i średnie przedsiębiorstwa. Na tym samym powinna opierać się gospodarka w Polsce" myślałem że UPR to wie, ale nie wiedziało, próbowałem tłumaczyć ale oni woleli gadać o ideologii i wrednych mediach. Ps. W każdym razie Kluby Patriotyczne Orle Gniazdo wiedzą to od początku i nasz program (oparty na projekcie który przygotowałem dla UPR-u) w gospodarczej jego części bazuje na małych i średnich firmach i w nich upatruje oraz w rolnikach (Rolnicze KP Orle Gniazdo) upatruje ratunku dla Ojczystej gospodarki.
- Aleksander Majewski niedziela, 22. kwietnia 2007
A na jak szeroką skalę działa "Orle gniazdo" i jaki m awpływ na świadomość Polaków??
- Przemo Kudliński niedziela, 22. kwietnia 2007
KP Orle Gniazdo to projekt który dopiero rusza. Jaki ma wpływ na świadomość Polaków, powiem tak z pierwszych spotkań z rodzicami w szkołach (cześć projektu przewiduje współpracę lokalnych klubów ze szkołami, integrację społeczeństwa itp) - zainteresowanie jest bardzo duże, i nie dziwię się to leży w interesie każdego rodzica, przecież zależy mu na rozwoju swojego dziecka jeżeli chodzi o sprawy organizatorskie, integracyjne ... Jest dobrze, to trudne wyzwanie szczególnie trudne są początki, ale z każdą nową osibą która się angażuje w projekt jest coraz łatwiej. KP Orle Gniazdo to ruch ogólnopolski - rozpoczynamy w Poznaniu - tutaj powstał projekt. (co prawda przygotowywałem go dla UPR w 2005 roku ale .....)
- Aleksander Majewski niedziela, 22. kwietnia 2007
...ale to jest materiał na wywiad:-) Może niebawem, jeśli wyrazi Pan zgodę, zostanie przeprowadzony i opublikowany na eCzas.net?
- Przemo Kudliński niedziela, 22. kwietnia 2007
Nie widzę problemu, a póki co może Pan zamieścić dla użytkowników i gości swojego serwicu ten felietonik: http://orlegniazdo.org/modules/news/article.php?storyid=46
- Przemo Kudliński niedziela, 22. kwietnia 2007
Jestem po pierwszych "godzinach wychowawczych" w szkołach. Powstaje sekcja dziecięco młodzieżowa. Zainteresowanie bardzo duże współpracą wśród młodzieży gimnazjalnej w szczególności. Pozdrawiam
- Aleksander Majewski niedziela, 22. kwietnia 2007
Gratuluję i zyczę dalszych sukcesów! Pozdrawiam
- Przemo Kudliński niedziela, 22. kwietnia 2007
Panie Majewski proszę puścić mi swojego "emila" - jest nowy felietonik http://orlegniazdo.org/modules/news/article.php?storyid=47 gdyby Pan chciał można zamieścić .
- Aleksander Majewski niedziela, 22. kwietnia 2007
Niebawem umieszczę Pański felieton. Mój mail: alekmajewski@wp.pl

