Apel o zakłócenie lewackiego spędu
Kategoria: Wiadomości
czwartek, 8. listopada 2007
W sobotę 10 listopada ma mieć w Krakowie miejsce turbo-lewacki spęd (oficjalnie “konferencja naukowa”) pod hasłem “Faszyzm - echa przeszłości”. Rozpocznie się od dyskusji o tym, czy obecnie panuje faszyzm, w której debatować będą: Zieloni, “antyfaszystka” i osoba z Kampanii Przeciw Homofobii - więc będzie pełen pluralizm opinii.
Wraz z kolegami postanowiliśmy zakłócić to wzajemne spijanie sobie z (czerwonych) dziobków i wygarnąć nieszanownym organizatorom w twarz lewackie kłamstwa o wszechobecnym “faszyzmie”. W imieniu własnym i kolegów kieruję więc gorącą prośbę o przybycie i wsparcie. Ile przybędzie lewaków, oczywiście nie wiadomo, ale gdyby nas znalazło się tam wystarczająco wielu, by kompletnie rozstroić tę “naukową” konferencję, mielibyśmy powód do satysfakcji.
Co do detali - pod adresem http://tiny.pl/j7jm znajduje się oryginalne zaproszenie, przy okazji pokazujące sposób myślenia tych środowisk. Precz z lewacką okupacją kultury!
PS Dziękuję Radzisławowi Franczakowi za przesłanie informacji.
AM
Komentarzy: 4
- Jacek Sierpiński » Blog Archive » Faszyzm i echa bardzo niedawnej przeszłości… czwartek, 8. listopada 2007
[...] dni temu na konserwatywno-liberalnych portalach (eczas.net, kapitalizm.org) pojawił się apel działacza UPR z Krakowa Radzisława Franczaka o wsparcie jego [...]
- Aleksander Majewski czwartek, 8. listopada 2007
Eh, Panie Jacku, Pan niestety nadal pozostaje małym narzędziem w rękach lewaków. Trzeba rozróżnić "faszyzm" od prawdziwego totalniactwa (obecnie związanego z obozem euroelyty)- myślę, że dla człowieka z wysokim IQ nie powinno to stanowić problemu.
- Jacek Sierpiński czwartek, 8. listopada 2007
Dla mnie to raczej ci, co napisali ten apel stali się nieświadomym narzędziem w rękach "lewaków". Bo dzięki nim "lewacy" mogli zaprezentować się jako jedyni kulturalni, gotowi na dialog ludzie na tle prawicowych oszołomów, którzy chcą tylko rozróby. Jaki ma sens zakłócanie i "rozstrajanie" debat przeciwnika? Z punktu widzenia dochodzenia do prawdy czy popularyzacji swoich racji - żaden. Oni nie poszli tam, by "lewaków" (czy kogokolwiek) przekonać - oni poszli tam, by ich pokonać, z góry nastawiając się na grę faul. Mentalność dzieciaków, które mają satysfakcję z popsucia zabawy chłopcom z innego podwórka. A przecież można było normalnie pójść, bez żadnych agresywnych apeli, i po prostu kulturalnie zaargumentować, że "faszyzm" wprawdzie zagraża, ale nie całkiem tam, gdzie tamci myślą. Powołać się na "Drogę do zniewolenia" Hayeka chociażby. Wtedy albo wygrałoby się intelektualnie, albo zmusiło przeciwnika do faulu (jeśli już pojmujemy taką debatę jako grę, w której koniecznie ktoś musi wygrać)...
- Aleksander Majewski czwartek, 8. listopada 2007
Czyli co Panie Sierpiński, poprawność polityczna? Sugeruje Pan, że nie należało pisać tak agresywnego apelu, a dlaczego nie? Czyżby wychodziło na wierzch utajone totalniactwo (poprawność polityczna), ubrane w barwy libertarianizmu?

