Głodowe wypłaty na biura poselskie będą zwiększone!
Kategoria: Wiadomości
sobota, 28. kwietnia 2007
Ludwik Dorn, nowo wybrany marszałek, uważa, że powinny zostać zwiększone wydatki na prowadzenie biur poselskich. “Będę przeciwny wszelkim rozwiązaniom, które anarchizowałyby lub poważnie groziły zaanarchizowaniem procesu ustawodawczego” - zapowiedział Ludwik Dorn w “Sygnałach Dnia”.
Wcześniej bronił dokonań Izby w ostatnich latach. “Wbrew pozorom, potocznym opiniom, jeśli spojrzeć na te kilkanaście lat, to Izba się profesjonalizuje. Jest coraz więcej posłów - zawodowców, którzy i żyją z polityki, ale także wiedzą, że jeśli chcą żyć z polityki dłużej, to muszą się doskonalić, kształcić. W porównaniu z latami 90. to Izba, jeśli chodzi o jakość, jest zdecydowanie lepsza” - zaznaczył Dorn, który jest posłem od 1997 r.
Pytany o to, czy zrobi porządek z takimi sprawami jak niewyjaśnione, nierozliczone wyjazdy posłów, odparł, że zajmie się tą sprawą i jest zdecydowany, by ją wyjaśnić. Jak jednak zaznaczył, “pieniądze, które posłowie dostają nie do własnej kieszeni, tylko dla biura poselskiego w przyszłym budżecie muszą zostać zwiększone”.
W kwestii ograniczania władzy marszałka Sejmu, co postulowała m.in. LPR, Dorn odparł, że “zaszło tutaj jakieś nieporozumienie.” Dodał, że podczas piątkowego posiedzenia klubu Ligi, w którym uczestniczył, szef LPR Roman Giertych mówił o swoich koncepcjach zmian regulaminu Sejmu, natomiast on odpowiedział, że “jest to objęte umową koalicyjną”. “Jeżeli w ramach umowy wśród koalicjantów, także wśród klubów opozycyjnych pojawi się jakaś szersza zgoda, to jako marszałek nie mówię pryncypialnie, stanowczo nie, natomiast warunkiem koniecznym jest porozumienie w ramach koalicji” - relacjonował swoją wypowiedź Dorn.
Komentarz eCzasu: Jak to dobrze, że w naszym parlamencie znajdują się ludzie tak wielkiego serca jak marszałek Dorn, którzy nie pozwolą by “nasi”posłowie żyli na granicy ubóstwa i nie byli w stanie prowadzić swoich jakże niezbędnych biur poselskich.
IB
Za: money.pl
Komentarzy: 4
- Przemysław Kudliński sobota, 28. kwietnia 2007
No super, a jeszcze ciekawiej zapowiadają się w tym roku dopłaty do ZUS i KRUS, jak słyszałem dzisiaj w Jedynce PR - na ZUS 20 miliardów, a na KRUS 15 miliardów to po około 900 zloty na statystycznego Polaka. ----------------------------------------- Cyrk niesamowity.
- Aleksander Majewski sobota, 28. kwietnia 2007
Ba, no solidarne państwo, to państwo, które solidaryzuje się z portfelami podatników... BYły 13 poselskie, 13 dla urzędników, pora na kolejne absurdy. Gdy na antenie TVP 3 zapytałem się posła Mężydło o przekazywanie pieniędzy podatników na trzynaste pensje dla urzędników, pan Poseł powiedział, że gdyby pensje nie zostały podwyższone, nie miałby kto pracować w tych urzędach... A na pyatnei czy niektóre urzedy sa w oógle potzrebne z wielkim wzburzeniem powiedizał, że oczywiscie, bez nich mielibysmy ryenk ubozszy w usługi (sic!)... Cóż IV RP brzmi troche lepiej niz PRL - bis..ale to tylko nazwa
- Przemo Kudliński sobota, 28. kwietnia 2007
Wcale się nie dziwię temu. Toż socjalistyczny Rząd nie może postępować inaczej. Cieszy mnie natomiast jedno, PO RAZ PIERWSZY MAMY W POLSCE NIEKOMUNISTYCZNY RZĄD - i póki co niech tak zostanie. Bo jest socjalistyczny, ale Polski, przy nim Polaka ma szanse być przetrwać. Tusk ze swoją "prawicą komunistyczną"m sprzedałby Polskę a komuchy rozgrabiłyby do reszty. Dopóki nasz ruch nie wzrośnie w siłę będziemy wspierać wszystko co chroni Polskę i likwiduje mafię. Postkomuniści są najgorsi bo PO prędzejb czy później się rozpadnie.
- Aleksander Majewski sobota, 28. kwietnia 2007
No nie wiem czy ten Rząd rzeczywiście jest w pełni nie-komunistyczny...Wszakże p. Aumiller piastował wysokie funkcje i w PZPR i osławionej koalicji SLD-UP. A szajka pod szyldem "Samoobrona"? Dlatego ten Rząd mnie osobiście bardziej przypomina frakcję "chamów", która zastąpiła frakcję "żydów" Jednak wszystko pozostaje w tej szerokiej bandzie- od lewicy do "prawicy"
