Pierwszy w Polsce ślub “humanistyczny”
Kategoria: Wiadomości
środa, 12. grudnia 2007
“Obiecuję Tobie, że będziesz mógł robić mi poranne kawy, piec ciasta i nosić moje ciężkie torby. Będziesz mógł się dzielić ze mną wszystkim: myślami, materiałem genetycznym, zasobami i czym tylko zapragniesz” – tak brzmiał fragment przysięgi małżeńskiej podczas ślubu, który nie odbył się w kościele ani w urzędzie stanu cywilnego. 9 grudnia przy Krakowskim Przedmieściu 66 w Warszawie miał miejsce pierwszy ślub humanistyczny w Polsce.
Małżeństwem humanistycznym są już Monika Szmidt oraz Miłosz Kuligowski, psychologowie z Gdańska. Ślubu udzielili im celebransi stowarzyszeń humanistycznych: Krzysztof Tanewski z Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów oraz Jane Bechtel ze Szkockiego Towarzystwa Humanistycznego. Organizatorem uroczystości było Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Po uroczystości zgłosiły się kolejne pary.
Śluby humanistyczne są praktykowane przez społeczności humanistyczne w wielu krajach. W Norwegii, Szkocji i Stanach Zjednoczonych są uznawane przez prawo cywilne.
Jak podkreślają organizatorzy, w ceremonii humanistycznej “cała uwaga skupiona jest na człowieku, relacjach międzyludzkich i społecznych”. Uroczystość rozpoczęła się w mroku rozświetlonym blaskiem ponad stu świec o zapachu wanilii, centralne miejsce sali zdobiła kompozycja orchidei, symbol miłości i piękna. Samo miejsce jest wyjątkowe dla racjonalistów: gmach byłego Muzeum Przemysłu i Rolnictwa to - jak mówią - “pomnik pracy u podstaw; placówka pełniła rolę społecznego mecenatu nad nauką polską, w młodości związana z nią była Maria Skłodowska-Curie”. Salę Odczytową zdobi inskrypcja: “Polska znaczyć będzie tyle ile jej nauka i kultura”.
Zebranych gości przywitał Krzysztof Tanewski, informując, iż obecność Jane Bechtel podkreśla nie tylko “afirmację równouprawnienia kobiety i mężczyzny w małżeństwie, i społeczeństwie przez humanistów. Wskazuje również, iż ślub humanistyczny w Polsce nie jest tworzeniem nowej świeckiej tradycji, lecz naturalnym procesem globalizacji i przenikania do Polski tradycji obecnych na Zachodzie”. Wcześniej odczytano list gratulacyjny dla pary młodej od Davida Pollocka, przewodniczącego Europejskiej Federacji Humanistycznej. Jane Bechtel przekazała życzenia w imieniu trzech tysięcy szkockich humanistów.
Młodzi wybrali do odczytania przez ich przyjaciół fragmenty prozy, które najlepiej oddają ich przekonania i system wartości. Monika wybrała fragment o humanizmie bokononistycznym z “Kociej kołyski” Kurta Vonneguta, zaś Miłosz - kilka fragmentów z “Mszy wędrującego” Edwarda Stachury.
Młodzi złożyli sobie wzajemną przysięgę małżeńską o zbliżonej treści. Monika przysięgała: “Drogi Miłoszu, przysięgam Ci, że będziesz mógł się o mnie troszczyć, być obok mnie w chwilach radości i smutku, w momentach moich porażek i sukcesów. Obiecuję Tobie, że będziesz mógł słuchać moich wrażeń dnia codziennego, robić mi poranne kawy, piec ciasta i nosić moje ciężkie torby, obok mnie zasypiać i obok mnie się budzić. Przyrzekam Ci, że będziesz mógł mnie przytulać, całować, witać i żegnać każdy wspólny dzień. Złość się na mnie, jeśli to konieczne i przebaczaj, jeśli to możliwe. Jeśli tylko chcesz, to w chwilach mojej nieobecności tęsknij - kiedy wyjadę lub kiedy wyjdę do drugiego pokoju. Obiecuję Ci, że będziesz mógł oglądać ze mną filmy i śpiewać, i tańczyć, i śmiać się, i płakać, i podjadać mi moje batony, i przysięgam, że będziesz mógł się dzielić ze mną wszystkim: myślami, materiałem genetycznym, zasobami i czym tylko zapragniesz”.
Potem Miłosz i Monika założyli sobie obrączki. Razem z celebransami podpisali “Świadectwo ślubu”, czemu towarzyszył utwór “Marzenie” Szumana.
Jak podkreślają Miłosz i Monika, zrezygnowali z “wyidealizowanych przysiąg związku do końca życia”. Jako humaniści, ślubowali sobie związek do końca miłości. W przysiędze zawarli “afirmację codzienności i tego co realnie buduje ich miłość”. Gdy wychodzili z sali już jaka para małżeńska, towarzyszyła im muzyka Vivaldiego.
Komentarz eCzasu: Ot, i doczekaliśmy się narodzin kolejnego zboczenia…
AM
Komentarzy: 3
- kot środa, 12. grudnia 2007
Ale dlaczego ta hucpa nazywana jest ślubem?
- lars środa, 12. grudnia 2007
Bo ślub to przysięga, więc w zasadzie ok, tylko jeżeli to jest ślub humanistyczny to pozostałe są ahumanistyczne?
- Legioner środa, 12. grudnia 2007
parodia - z jednej strony zabawna a z drugiej smutna

