“Le Monde”: Kaczyński zapomniał o obietnicy

Kategoria: Wiadomości

sobota, 8. lipca 2006

j. kaczyÅ�ski i marcinkiewicz“W żadnym wypadku nie zostanę premierem, jeśli mój brat Lech wygra wybory prezydenckie. Byłaby to sytuacja nie do zaakceptowania przez polskie społeczeństwo” – mówił w październiku zeszłego roku Jarosław Kaczyński.

Polski premier Kazimierz Marcinkiewicz odwołał nagle zaplanowaną od dawna wizytę w Chorwacji i wczoraj wieczorem nieoczekiwanie podał się do dymisji. Późnym popołudniem rzecznik Prawa i Sprawiedliwości ogłosił lakoniczny komunikat: “Komitet polityczny PIS-u jednogłośnie rekomendował Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko premiera rządu”. Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcieli jednak skomentować tej decyzji.

Powołanie przewodniczącego PIS-u, Jarosława Kaczyńskiego na szefa rządu nie powinno napotkać żadnych trudności, jako że zgodnie z konstytucją nominacja na to stanowisko leży w gestii jego brata bliźniaka, prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wydaje się, że Jarosław Kaczyński zapomniał już o swojej obietnicy złożonej tuż przed wyborami prezydenckimi, że on i jego brat nie zamierzają piastować dwóch kluczowych stanowisk w państwie. “Zapowiedziałem, że w żadnym wypadku nie zostanę premierem, jeśli mój brat Lech wygra wybory prezydenckie. Byłaby to bowiem sytuacja nie do zaakceptowania przez polskie społeczeństwo” – ogłosił pod koniec października zeszłego roku.

Jako że politycy partii rządzącej nabrali wody w usta i nie komentowali wymiany premiera, dziennikarze gubili się w domysłach, usiłując wyjaśnić powody dymisji Marcinkiewicza. Przypomnijmy, że Kazimierz Marcinkiewicz z nieznanego zupełnie polityka stał się pierwszym polskim premierem cieszącym się tak dużą popularnością w społeczeństwie. Pomimo zawirowań prowokowanych przez braci Kaczyńskich oraz kontrowersyjnej koalicji z populistyczną skrajną prawicą poparcie dla premiera sięgało aż 70 procent.

Jarosław Kaczyński z kolei zawsze wolał pozostawać w cieniu i działać raczej zza kulis niż w świetle ramp, nie jest więc tak popularny jak Marcinkiewicz. Polskie media od kilku dni spekulują na temat różnicy zdań, jakie podzieliły przewodniczącego Kaczyńskiego i Kazimierza Marcinkiewicza.

Szczególnie dwie decyzje premiera zdenerwowały braci Kaczyńskich. Po pierwsze Marcinkiewicz mianował na stanowisko ministra finansów swego doradcę, nieznanego bliżej Kaczyńskim Pawła Wojciechowskiego, który zastąpił zdymisjonowaną Zytę Gilowską. Po drugie w czwartek wieczorem spotkał się z Donaldem Tuskiem, szefem liberalnej Platformy Obywatelskiej, głównego rywala PIS-u.

“Premier od jakiegoś czasu nie miał swobody w podejmowaniu decyzji. Bracia Kaczyńscy planują rewolucyjne zmiany w polskiej polityce i znacznie bardziej powściągliwy Marcinkiewicz stanowił dla nich przeszkodę” – skomentował zmianę premiera Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny polskiej edycji “Newsweeka”.

“Jarosław Kaczyński powinien zostać premierem od razu po wyborach, sytuacja byłaby bardziej klarowna” – ocenił na gorąco decyzję PIS-u były prezydent Lech Wałęsa. Dodajmy, że swego czasu Wałęsa ściśle współpracował z braćmi Kaczyńskimi, jednak od kilku lat pozostaje z nimi w konflikcie. “Jarosław zawsze miał skłonność do takich zagrań. Wykorzystał Marcinkiewicza, a teraz bracia Kaczyńscy będą destabilizować sytuację. Będzie bardzo trudno naprawić wszystko to, co ten rząd popsuje” – dodał były prezydent.

Decyzja braci Kaczyńskich może obrócić się przeciwko nim i być może przekonają się o tym już przy okazji wyborów samorządowych w listopadzie tego roku. Tuż po ogłoszeniu zmiany na stanowisku premiera złoty spadł gwałtownie w stosunku do euro i dolara. „To bardzo szkodliwa zmiana. Marcinkiewicz był w tym gabinecie jedynym, który rozumiał zasady działania rynku i gospodarki. Teraz niestety pozostał rząd nacjonalistów i ludzi, których zdolność do analizy jest bardzo ograniczona” – ocenia Lars Christensen, analityk Danske Bank.

z wiadomosci.onet.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze