Maciej Bojanowski: UPR to coś więcej niż partia polityczna
Kategoria: Wiadomości
piątek, 11. sierpnia 2006
Urodzony w 1980 r. w Zamościu, inżynier budownictwa, absolwent Politechniki Wrocławskiej, pracuje jako kierownik marketingu i reklamy w firmie komputerowej. Jego szczególnym zamiłowaniem są piesze wędrówki po Bieszczadach. Do UPR wstąpił w 2003 r. W 2004 r. w wyborach uzupełniających do Senatu we Wrocławiu, został Sekretarzem Sztabu Wyborczego KW Janusza Korwin-Mikke oraz prowadził kampanię pod względem graficznym. W listopadzie 2005 r. zostaje wybrany przez Konwentykl drugim Wice-Prezesem partii.
· Jak został Pan członkiem UPR?
Zanim na początku 2003 roku wypełniłem deklarację członkowską oraz zapłaciłem składkę, przez długi okres czasu dość intensywnie sympatyzowałem z UPRem. Miałem wtedy, jak każdy chyba sympatyk, przekonanie, że doskonale wiem, co UPR powinna robić, aby skuteczniej docierać do ludzi ze swoimi poglądami. Dziwiłem się, dlaczego ciągle główne postacie UPR, swoimi, często kontrowersyjnymi wypowiedziami, zrażają do partii tyle osób. Kiedy prezesem został młody, dobrze zapowiadający się Stanisław Wojtera postanowiłem, że czas skończyć biadoleniem oraz internetowym „doradzaniem”, kto i co powinien robić. Postanowiłem dać coś więcej z siebie, postanowiłem swoimi umiejętnościami wspomóc UPR. Zderzenie się moich wyobrażeń o partii (jako organizacją) z rzeczywistością było dość brutalne, jednak tym bardziej zapaliłem się do pracy. Wierzę, że jeżeli każda osoba przekonana do poglądów konserwatywno-liberalnych włoży maksymalnie dużo pracy, energii, czasu (na ile może) oraz będzie w tym konsekwentna i wytrwała, to istnieje nadzieja na sukces. Po pewnym czasie dotarło do mnie, że UPR utrzymuje się wyłącznie z własnych składek oraz pracy włożonej przez ludzi, którzy codziennie muszą zarabiać na życie, dotarło do mnie, że UPR to nie jest firma, w której można kogoś zatrudnić lub zwolnić.
Jednak najważniejsze, co przez ten czas sobie uświadomiłem, to przekonanie, że nie można liczyć na „szybki” sukces, że trzeba niestety nastawić się na wieloletnią ciężką pracę, której efektów często bezpośrednio nie widać, nie bacząc na różne przeciwności np. kłamstwa i oszczerstwa różnych ludzi (np. Przemysława Kudlińskiego i jemu podobnych), brak wystarczających środków do skutecznej działalności, tymczasowe niskie poparcie w sondażach itp.
· Dlaczego z UPR musiał odejść poprzedni prezes Stanisław Wojtera?
Tak jak już wspomniałem jednym z czynników, które spowodowały, że zapisałem się do UPR, była nadzieja, jaką niósł ze sobą nowy prezes. Uważałem, że poprawa wizerunku partii jest bardzo ważna i liczyłem, że Stanisław Wojtera tego dokona i rzeczywiście na początku byłem pełen uznania. Kiedy zostałem wybrany do Rady Głównej zaobserwowałem nasilające się konflikty, często natury personalnej między „kolibrantami” a pozostałą częścią UPR. O ile mam wiele zastrzeżeń do niektórych zachowań lub wypowiedzi pana Janusza Korwin-Mikke, którego, za swój nieoceniony wkład w idee konserwatywno-liberalne, wielce szanuje, o tyle można było odnieść wrażenie, że głównym motorem działania grupy skupionej wokół prezesa Stanisława Wojtery była niechęć, a może wręcz nienawiść do JKM. Dodać należy, że działania prezesa Wojtery przed wyborami parlamentarnymi, były dość mało czytelne dla „dołów partyjnych”, co powodowało rozbudzanie wyobraźni oraz nieufności. W takich warunkach całkowity rozłam oraz odejście jednej ze stron był kwestią czasu. Mam nadzieję, że skupieni wokół naszych poglądów nie pozwolimy sobie drugi raz na taką sytuację.
· To nie pierwsza podobna sytuacja w UPRze, która nie miała wiele wspólnego z wizerunkiem partii konserwatywnej. Sposób, w jaki prezes Wojtera został usunięty z partii daleki był od standardów dżentelmeńskich. Choć należy przyznać, że tym razem obyło się bez okupacji partyjnej siedziby.
Jeżeli zejdą się dwie siły, które dążą w zbliżonym kierunku, ale obie nie mogą równocześnie, kompromisowo współdziałać to efektem jest konflikt, którego rozwiązanie nie zawsze jest proste i bezdyskusyjne. Tu należy dodać, że w historii UPR pojawiały się siły, które dążyły w nieznanych kierunkach, stąd być może niekiedy takie wyjątkowe sytuacje. Oczywiście są też głosy, że główny założyciel UPR - Janusz Korwin-Mikke jest osobą, z którą się zasadniczo ciężko współpracuje, co mogło być w wielu przypadkach powodem różnych spięć i nieporozumień.
· UPR będzie w wyborach samorządowych do sejmików startować samodzielnie czy w jakiejś koalicji?
Zgodnie z uchwałą Rady Głównej do sejmików wojewódzkich UPR spróbuje wystartować samodzielnie. Przypomnę, że UPR od wielu lat (z takich czy innych powodów) nie startowała pod własną nazwą i warto wykorzystać fakt, że wybory do sejmików są jednymi z „najłatwiejszych” wyborów (w sensie organizacyjnym).
· Jak wygląda w tej chwili struktura organizacyjna UPR. Ilu macie członków w skali kraju?
Kiedy na ostatnim Konwencie UPR została drastycznie podniesiona składka (z 12zł do 120zł rocznie) mogło się wydawać, że nadszarpnięta organizacyjnie po licznych przejściach oraz kolejnych przegranych wyborach partia przestanie praktycznie istnieć. Jednak dzięki ludziom, którzy konsekwentnie pracują dla idei, UPR powoli odradza się. Niestety proces tworzenia niekiedy całkowicie nowych struktur jest procesem długotrwałym. Każdy musi przejść swoją drogę, aby z sympatyka zdecydować się na udział w partii politycznej i ten proces wymaga czasu. Członków mamy coraz więcej i nieuchronnie zbliżamy się do pół tysiąca.
· Unia Polityki Realnej chętniej krytykuje Platformę Obywatelską niż PiS, czy to może oznaczać jakiś przyszły sojusz?
UPR jest jedną z najstarszych partii politycznych w Polsce i przetrwała ze swoim programem różne polityczne przedsięwzięcia. Wchodzenie w sojusz z kimkolwiek jest raczej wykluczone, gdyż naszym priorytetem jest wypromowanie UPR, tak, aby poglądy konserwatywno liberalne miały realną szansę na realizację.
Niemniej jako ludzie rozumu, potrafimy docenić lub skrytykować zarówno poczynania Platformy Obywatelskiej jak i Prawa i Sprawiedliwości. Przy czym wydaje mi się, że w większości UPRowców tli się nadzieja, że PiS, jeśli nie rozbije, to chociaż naruszy stary układ (niestety w międzyczasie tworząc podwaliny pod nowy, bardziej rozbudowany), stąd być może takie spekulacje. Będziemy popierać wszystkie działania różnych partii, które będą przyczyniać się do wprowadzenia w Polsce państwa prawa opartego o wolny rynek.
· Z Pańskich ust płynie nadzieja, że kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości UPR osiągnie sukces. Odnoszę wrażenie, że jest to zaklinanie rzeczywistości. W sytuacji, gdy scena polityczna coraz bardziej się polaryzuje trudno do świadomości społecznej dotrzeć z nowymi ludźmi nową partią taką, która jeszcze nie rządziła i nie była w parlamencie. Może jedynym warunkiem realizacji programu konserwatywno – liberalnego jest likwidacja UPR i wejście do większej już istniejącej partii jako wolnorynkowa frakcja?
Uważam UPR za coś więcej niż partię polityczną. Przez wszystkie lata działalności tego ugrupowania mimo jego nieobecności w parlamencie z ideą prezentowaną przez UPR zapoznało się wielu ludzi, niekiedy jako członkowie, niekiedy tylko jako sympatycy. Wielu z tych ludzi dziś realnie wpływa na rzeczywistość (np. Rafał Ziemkiewicz, Roman Kluska, Robert Gwiazdowski i wielu innych). Nie mam nic przeciwko powstawaniu nowych formacji politycznych mających na celu realizację naszego programu. Jednak nie zgodzę się, ze stwierdzeniem, że jedynym warunkiem realizacji programu konserwatywno-liberalnego jest likwidacja UPR. To właśnie jej trwanie i rozwój daje nadzieje na realizację tych poglądów, dowodząc, że poglądy konserwatywno-liberalne są niezmiennie aktualne. Wchodzenie w kompromisy powoduje powolne wchłanianie mniejszej partii przez większą. Ile było różnych frakcji, które wierzyły, że mogą przeforsować swoje mniejszościowe poglądy? Oczywiście, rozumiem, że część osób pragnie szybkich sukcesów i w związku z tym wybiera lawirowanie między „głównymi siłami” w celu osiągania drobnych celów, i ja uznaje takie działania, jednak sama UPR musi być jak przystań, zawsze wskazująca właściwy kierunek.
· Powstaje Centralne Biuro Antykorupcyjne – na pewno jest to najlepszy sposób walki z korupcją?
Przytoczę tutaj powiedzenie, które pan Janusz Korwin-Mikke wielokrotnie powtarza, że pijawki nie wyniszcza się, poprzez łapanie każdej z osobna, tylko poprzez wysuszenie bagna. Jeśli korupcja zachodzi na styku olbrzymiej przestrzeni publicznej z prywatną, a jednocześnie przedstawiciele sfery publicznej (urzędnicy) decydują o tak wielu sprawach (w taki czy inny sposób związanych z pieniędzmi), to logicznym jest, że należy po prostu tą sferę i jej wpływ na rzeczywistość drastycznie zredukować. Niestety myślenie socjalistyczne jest w Polsce ciągle żywe i nieustannie proponuje to samo rozwiązanie: nowy urząd.
· Andrzej Lepper zaproponował niedawno, aby oddać ludziom ziemię należącą do państwa. „Agencja Nieruchomości Rolnych może przekazać 70 tysięcy hektarów ziemi w miastach samorządom, a te mogą nieodpłatnie udostępnić je mieszkańcom – jest to wypowiedź Leppera w rozmowie z “Życiem Warszawy”. Uważa Pan, że jest to dobry pomysł?
Cieszę się, kiedy zwiększa się ilość własności prywatnej w stosunku do państwowej, bo to oznacza, że idziemy w dobrym kierunku. Oczywiście zagranie pana Andrzeja Leppera jest czystą grą przedwyborczą, gdyż jak sam powiedział „samorządy MOGĄ nieodpłatnie udostępnić je mieszkańcom”, czyli mogą, ale nie muszą – to tak żeby sprawa była jasna. Natomiast od razu nasuwa się pytanie, kto miałby tą ziemię „nieodpłatnie” otrzymać? Dlatego uważam, że prywatyzacja ziem „państwowych” powinna być przeprowadzona jawnie i czytelnie z góry ustalonymi warunkami, być może na zasadzie otwartych licytacji, pamiętając, żeby wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze przekazać na zabezpieczenia emerytalne, które będą niezbędne przy zmianie upadającego systemu emerytalnego (ZUS) na system dobrowolnych, indywidualnych ubezpieczeń.
Dziekuję za rozmowę - Grzegorz Lepianka
Komentarzy: 6
- Przemysław Kudliński piątek, 11. sierpnia 2006
Panie Bojanowski nie wiedziałem że jestem taką "gwiazdą " na która jaśnie wielmożny Pan v-ce Prezes raczy zwrócić uwagę. Panie Bojanowski jak się komuś zarzuca kłamstwo trzeba to udokumentować. Proszę o więc argumenty które Panem kierowały pisząc te słowa. Bo chyba to że jesteście nieudacznikami bez krzty umiejętności organizacyjnej jest prawdą, chodzi mi tutaj o organizację Partyjną a nie o organizowanie grila czy ogniska. Chociaż w tym i tak lepsi są Zuchowie przy każdym szczepie harcerskim w Polsce. przytoczę słowa które napisałem po tym jak Pan powiedział że Korwin musi odejść a na stwierdzenie jednego z Prezesów Oddziału że wówczas Partia się rozpadnie - odpowiedział Pan "No trudno" (...) W życiu dostajemy dokładnie tyle ile dajemy - a co Partia, jej członkowie dali społeczeństwu. Dosłownie nic. Bo przecież pikiety pod urzędem skarbowym czy marsze do kapitalizmu nic nie znaczą kiedy nie są podparte konkretnymi działaniami członków UPR w lokalnych inicjatywach. Ludzie poprą tych którym ufają - a my nie zasłużyliśmy na zaufanie, bo czym? Tym że JKM od czasu do czasu przyjechał do tej czy innej miejscowości. Dobrze, zorganizowaliście spotkanie, opłaciliście salę, zapłaciliście za plakaty, ulotki, wreszcie napisaliście artykuł na tym czy innym serwisie opisując z chlubą jak to się wam spotkanie udało i jaka była frekwencja. Ale na tym koniec. Dumni z tego że powiadomiliście "społeczeństwo" (często koloryzując) o spotkaniu, o tym co przekazał JKM swoim wystąpieniem (to bardzo rzadko się pojawiało lub wcale gdyż mało kto analizował jego wypowiedzi) "spoczęliście na laurach". A przecież nie tak powinno być. To spotkania z Korwinem powinny być ukoronowaniem waszych lokalnych inicjatyw, podsumowaniem waszych działań czy interwencji. To wy członkowie UPR powinniście się wręcz prześcigać w proponowaniu inicjatyw. Przecież jest tak źle, jak piszecie w szeroko publikowanych w necie artykułach i komentarzach. Czyżby źle było jedynie globalnie a lokalnie jest OK.! W waszych miastach, gminach, powiatach nie ma problemów którymi "jaśnie wielmożni nie powinni się zająć. Jest źle kochani, jest źle w Polsce ale jeszcze gorzej jest w UPR-rze, nauczyliśmy się narzekać krytykować , oczerniać - nie potrafimy jednak zapracować na zaufanie społeczne. Jedynym człowiekiem który dotychczas (co prawda ideologicznie) pracował w Partii jest JKM. Ale to jego zadanie, on nie będzie się zajmował lokalną polityką, lokalnymi problemami, interwencjami we wsiach, miastach gminach. On wskazywał wam drogę przez tyle lat - tylko że wy nie potrafiliście lub nie chcieliście zauważyć drogowskazu który wam zostawiał. Nie umieliście wykorzystać kapitału ideologicznego jaki dla was tworzył przez te wszystkie lata. I co teraz się dzieje? "Korwin musi odejść" (wołacie) a z nim stary statut - bo przecież to on i przez niego wymyślony statut są winne tego że: Wy nie potraficie pracować. Wy nie macie żadnej koncepcji ani planu działania dla waszych kół, oddziałów, okręgów. Was nie rozpoznają społeczności lokalne jako właściwej drogi na wyprowadzenie Polski z bagna ...... więcej nie będę wyliczał bo po co. Zastanówcie się czy dobrze odbieracie znaczenie "Bycia Członkiem Partii", czy przypadkiem nie traktujecie tego zbyt lekko, powierzchownie. Bo ja zauważam że jest źle pod tym względem. Mało kto rozumie co to znaczy być politykiem. Mało kto rozumie jaki spoczywa obowiązek na członku Partii, partii która uchodzi być uczciwą, prawą i sprawiedliwą. A czy nie jest tak że wy już u podstaw, na poziomie nawet koła nie przestrzegacie Prawa? Czy postępujecie zgodnie ze statutem Partii, z tym statutem który chcecie teraz naginać do swoich (ograniczonych) możliwości organizacyjnych? Pamiętajcie Partia to nie kółko różańcowe, nie klub do którego można iść albo go olać. Ale większość z Was postępuje tak jakby Partia czymś takim była. Jesteście członkami Partii ale nie podejmujecie trudnego obowiązku Polityka, wymagacie natomiast wiele od Partii. Pamiętajcie o jednym wymagając, wymagacie od SIEBIE - przecież Partia to przede wszystkim WY, a nie jedynie Janusz Korwin Mikke" (...) czy tutaj jest choć słowo kłamstwa. Jesteście jacy jesteście trudno, ale nie starajcie sie robić z siebie gwiazd. Lub nie starajcie sie swych niepowodzeń zwalać chociażby na mnie - że ja kłamię. na stronie Poznańskiego UPR znajdzie Pan kilka moich artykułów które mówią prawdę o UPR, nie o Partii jako takiej, o świetnej idei i Programie tylko o ludziach którym się wydaje że stanowią elity polityczne a nie potrafią "zawiązać sznurowadła". O was Duże Dzieci którym sie wydaje że bycie członkiem Partii wystarczy aby ta Partia osiągnęła sukces. Do sukcesu potrzeba Koncepcji i ciężkiej pracy. Do sukcesu potrzebny jest konkretny plan działania i skrupulatna jego realizacja. A te Pańskie powiedzenie że Partia nie jest firmą i nie płaci więc nie można wymagać, świadczy o Pańskiej "świadomości i rozumieniu" tego co to znaczy być członkiem Partii, co to znaczy Być Politykiem, co to znaczy Ojczyzna. Dziecinada !
- t.Kus piątek, 11. sierpnia 2006
ad. 1. Przykładem tego, że partia UPR coś dała jestem choćby ja sam i wielu moich znajomych. A to że pan się zawiódł na strukturze i ludziach, bo taki ton wyziera z pańskich słów... cóż. Dołączył pan do grona tych co to podobno "bardzo chcą", "mogą", "umieją" itp. Prosta rzecz: organizować coś według swojej wizji. Może się powiedzie. Życzę tego panu, bo do tej pory rzucał pan tylko pomysłami a potem zrażony niepodejmowaniem ich zostawiał. Tymczasem niektóre działania dzieją się w czasie i trzeba poczekać na wyniki. I jeszcze jedno wrażenie: cały tekst jest dziecinnym przekomarzaniem się, więc raczej tutaj bym widział dziecinadę. A co pan zrobił takiego od początku do końca, co trwa, działa. czy zawiązał pan jakiekolwiek "sznurowadło"?
- Kudliński Przemysław piątek, 11. sierpnia 2006
Niejedno, tyle że ja zazwyczaj nie pisze o tym co zrobiłem.Piszą to czasami inni, prasa np. W Przypadku mojej przygody z UPR było tak samo.. Za malo Pan wie o "prawdzie organizacyjnej" UPR aby o tym mówić, albo to co mnie razi Pan także uważa za normalne. Ale to nie miejsce na wytykanie nieprawidłowości. Po prostu odpowiedziałem na ...
- Przemysław Kudliński piątek, 11. sierpnia 2006
Właśnie okazało się że to ja mam rację w tej sprawie, moje odpowiedzi zawierające przykłady i odniesienia zostały usunięte na forum UPR
- RG piątek, 11. sierpnia 2006
Bojanowski to Pajac
- StryjakP piątek, 11. sierpnia 2006
Tacy ludzie jak Bojanowski doprowadza do upadku UPR. Dzieci, po prostu dzieci.

