Nowe „Pro Fide, Rege et Lege” - recenzja

Kategoria: Wiadomości

sobota, 3. listopada 2007

W setną rocznicę wydania przez Papieża św. Piusa X encykliki „Pascendi dominici gregis” – responsu na zakusy „unowocześniania” i „demokratyzacji” katolicyzmu albo czynienia go bardziej postępowym i „otwartym” – redakcja „Pro Fide, Rege et Lege, pisma Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego” oddaje w ręce czytelników kolejny numer swego kwartalnika. Jego motyw przewodni – wspomnianą encyklikę (znana też pod tytułem „O zasadach modernistów”) – twórcy pisma potraktowali jako punkt wyjścia do snucia rozważań dotyczących relacji pomiędzy jednym, świętym, powszechnym, apostolskim Kościołem a duchem nowych czasów – czasów pluralizmu, laicyzmu, relatywizmu i natrętnie lansowanej teofobii.

Numer otwiera tekst Pawła Bały poświęcony gwarancjom „neutralności światopoglądowej państwa” w „konstytucji wielkanocnej” – od 1997 r. oficjalnym fundamencie Republiki Okrągłego Stołu (za chronologicznie pierwszy i historycznie ważniejszy uznać wypada wódczaną popijawę solidaruchów z komuchami z 1989 r. w willi komunistycznego MSW w Magdalence). Zachowując chłodny dystans do tematu, autor za pomocą czysto prawnych argumentów dowodzi punkt po punkcie, iż żadna „neutralność światopoglądowa” nie istnieje i nigdy zaistnieć nie może, a powoływanie się na nią służy prostemu celowi: dyskredytacji światopoglądu cudzego i dyskretnemu przeforsowaniu własnego przez antyreligijnie nastawionych zwolenników laicyzmu. W toku jego wywodu ukochane dziecko legislacyjne Kwaśniewskiego, Geremka i towarzyszy ujawnia normatywny chaos oraz brak elementarnej logiki, stanowiące naturalny efekt nieobecności w jego zapisach trwałego fundamentu moralnego i filozoficznego, który na próżno usiłowano ulepić z mieszaniny partyjnych programów czy ideologii. Do rangi symbolu tego hamletyzowania urasta napisana przez T. Mazowieckiego bełkotliwa preambuła, trafnie porównana przez kogoś do modlitwy obowiązującej w armii Napoleona: „Panie Boże, jeśli istniejesz, zbaw mą duszę, jeśli ją mam.” – agnostycznej formułki odrzucającej religię, ale pozbawionej odwagi, by się do tego otwarcie przyznać.

Autor opowiada się za przywróceniem polskiemu prawu spójnej podstawy aksjologicznej. Ku mojemu zaskoczeniu, jako wzór wskazuje przy tym rozwiązania konstytucyjne II RP, uznające szczególną rolę katolicyzmu w państwie polskim, gdyż stanowi on wyznanie przeważającej liczby jego mieszkańców … Demokratyczna argumentacja w monarchistycznym periodyku? „Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że Polska jest katolicka, bo gdyby nawet była muzułmańska, prawda nie przestała by być prawdą, tylko trudniejszy i boleśniejszy byłby dla nas, Polaków dostęp do niej.” – pisał niegdyś dr Jan Mosdorf (1904-1943), pierwszy przywódca ONR.

W dziale „Idee”, który zawsze stanowił ozdobę pisma KZ-M, tym razem znajdujemy jedynie dwa teksty, za to bardzo interesujące i wysokiej próby. Pierwszy z nich, pióra doktora Adama Wielomskiego, redaktora naczelnego, zawiera dokładną analizę przyczyn powstania encykliki „Pascendi…” i zawartej w niej nauki. My, ludzie „ginącej ery” – jak określił ją mesjanista narodowy Jerzy Braun (1901-1975) – bywamy nieraz zszokowani postawą tych, którzy mają, szczególnie w czasach zamętu, strzec depozytu Wiary i przekazywać ją kolejnym pokoleniom. Księża-lewacy, bezbożni teolodzy, katecheci uczący relatywizmu poznawczego i moralnego, duchowni przycinający katolicyzm tak, by pasował do modnych aktualnie doktryn politycznych … Tekst p. Wielomskiego pokazuje, iż ze wszystkimi tymi patologiami bez wyjątku Kościół musiał się zmierzyć już sto lat temu i wyszedł z tej próby zwycięsko jak zawsze – dopóki trwał przy zasadzie, że błąd trzeba zwalczać, a nie prowadzić z nim „wzajemnie ubogacającego dialogu”. Powinniśmy zatem mocniej jeszcze przylgnąć do katolickiej Tradycji, w której skarbcu czekają gotowe odpowiedzi na wszystkie ludzkie wątpliwości. A postępowym teologom i pseudo-teologom rzucić w twarz słowa hrabiego Henryka z „Nie-boskiej komedii”: „Ja także znam świat twój i ciebie – patrzałem wśród cieniów nocy na pląsy motłochu, po karkach którego wspinasz się na mury – widziałem wszystkie stare zbrodnie świata ubrane w szaty świeże, nowym kołujące tańcem – ale ich koniec ten sam, co przed tysiącami lat – rozpusta, złoto i krew.”

Doskonałe wprowadzenie w problematykę Tradycji stanowi drugi tekst, autorstwa prof. Jacka Bartyzela, traktujący o Społecznym Panowaniu Chrystusa Króla w dokumentach Kościoła (sprzed ostatniego soboru) oraz o interpretacji tej nauki przez filozofów-karlistów Alvaro d’Orsa (1915-2004) i Fredericka Daniela Wilhelmsena (1923-1996). Pisarstwa polskiego Doktora Kontrrewolucji nie trzeba chyba nikomu rekomendować. Młot na czarownice, zwłaszcza te, które popierają ateizację życia publicznego, nieraz twierdząc przy tym bezczelnie, że nie stoi to w sprzeczności z zasadami wiary katolickiej.

Dokładnie w setną rocznicę wydania encykliki „Pascendi…” przez św. Piusa X jego następca Benedykt XVI ogłosił motu prioprio „Summorum Pontificum”, zezwalając wszystkim kapłanom na swobodne odprawianie Mszy Wszechczasów, zwanej potocznie trydencką. Tekst dokumentu, wraz z dołączonym do niego listem Ojca Świętego do biskupów, zamieszczono w dziale „Religia”, dodając wydane z ich okazji oświadczenie Rady Głównej KZ-M. Uderza ogromny optymizm (wyrażony zwłaszcza w redakcyjnym wstępniaku pisma), z jakim przyjęty został indult generalny. Publicyści KZ-M, jeszcze niedawno pogodzeni z faktem, iż wierni liturgii łacińskiej skazani są dziś w Kościele na uprawianie swoistej partyzantki, po oczekiwanej od dawna decyzji Papieża zupełnie zmieniają optykę, wieszczą rychłe „odrodzenie tradycjonalistyczne”.

Życzę go sobie równie gorąco, ale sugerowałbym umiar w formułowaniu prognoz. Dość zajrzeć do przedrukowanych w piśmie dokumentów, by dostrzec, jak Benedykt XVI musi publicznie bronić rytu trydenckiego przed biskupami (sic!), zapewniając ich, że jego powrót do łask nie podważa żadnej ze „zdobyczy” Soboru Watykańskiego II. Zarazem jednak potwierdza oficjalnie, iż Msza Wszechczasów – wbrew kłamstwom progresistów – nigdy nie została zakazana, a przywiązani do niej katolicy długo byli traktowani krzywdząco, także (przede wszystkim?) przez posoborowych hierarchów Kościoła. W dziale jeszcze dwa teksty Michała Buszewskiego; pierwszy („Krzyżowcy XXI wieku”) kreśli plan działań, jakie religijni tradycjonaliści powinni podjąć, by włączyć się w podjęte przez Ojca Świętego dzieło zrehabilitowania Tradycji; drugi krytycznie analizuje przymiarki do zmiany tradycyjnego nauczania Kościoła w pewnych kwestiach związanych z potępieniem wiecznym.

W dziale „Filozofia” przeczytać można m.in. wydany niedawno dokument Kongregacji Nauki Wiary, uzupełniający i kontynuujący deklarację „Dominus Iesus”, która wywołała pamiętną furię postępowych środowisk, zarówno kościelnych, jak i antykościelnych. Rolę dokumentu w posoborowym nauczaniu Kościoła analizuje Arkadiusz Rogaczewski w tekście o znamiennym tytule „Powrót do stanowczości dogmatycznej?”. Są tu również dwa artykuły omawiające znaczenie idei filozoficznych dla katolika w świetle wskazań encykliki „Pascendi…” – współczesny doktora Stanisława Krajskiego oraz pochodzący z 1908 r. autorstwa ks. doktora Aleksandra Macki. Dział zamyka krótki esej doktora hab. Artura Andrzejuka „Dlaczego należy uprawiać tomizm?”, wyjaśniający, dlaczego metafizyka Doktora Anielskiego stanowi najlepszą broń na marksizm, historycyzm, egzystencjalizm, postmodernizm i inne rozkładowe –izmy zatruwające dusze współczesnych. Co jednak osobliwe, genezy filozoficznych potworków upatruje autor w platonizmie (!), przeciwstawiając mu arystotelizm i wyrosły zeń tomizm. Cóż, prywatnie tradycję platońsko-augustyńską cenię wyżej niż arystoteliczno-tomistyczną, ale nie miejsce tu na rozwijanie polemiki. P. Andrzejuk jako błąd założycielski wspólny wszystkim nowomodnym –izmom słusznie wskazuje irracjonalizm, trudno więc dociec, dlaczego szuka ich genezy w racjonalnej filozofii Platona.

Podsumowując, zgodnie z założeniem wyartykułowanym przez redaktora naczelnego, nowe „Pro Fide, Rege et Lege” dostarcza ożywczej dawki „katolickiej i tradycjonalistycznej filozofii politycznej”. Żywię nadzieję, iż przed końcem A.D. 2007 jego redakcja zaprezentuje czytelnikom kolejny, równie ciekawy numer.

Adam Danek

Cena 9 PLN + koszty wysyłki 2 PLN

Zamówienia proszę kierować na ręce Jarosława Kornasia, na adres:
kornas@capitalbook.pl (telefon kontaktowy: 600 32 28 63).


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze