O państwie świeckim i nie tylko
Kategoria: Wiadomości
wtorek, 1. lipca 2008
Polska nie jest państwem świeckim według standardów europejskich. Zmiana tego stanu rzeczy jest zasadniczym, obok modernizacji, celem działania liberałów w Polsce. Tymczasem historia od roku 1989 pokazuje ogromne problemy sił i nurtów związanych z liberalizmem w Polsce polegające na nieumiejętności łączenia liberalizmu światopoglądowego z liberalizmem gospodarczym. Ta mentalna bolączka pozostawia osieroconą duża część społeczeństwa, szczególnie ludzi młodych, którzy z jednej strony oczekują silnego impulsu modernizacyjnego, chcą aby państwo pozwoliło im się rozwijać, a z drugiej mają dość konserwatywnej ideologii.
Dlaczego świeckie państwo to temat ważny dla liberałów?
Liberalizm jest nierozłącznie związany z ideą wolności i równości wobec prawa. Liberalizm nie może więc dopuszczać uprzywilejowania przez państwo określonej grupy społecznej, nawet (a może szczególnie) w przypadku, gdy grupa ta stanowi większość społeczeństwa. W Polsce tymczasem państwo ustanowiło szczególną pozycję dla kościoła katolickiego, co stanowi zaprzeczenie idei państwa świeckiego. Szczęśliwe daleko nam do statusu państwa wyznaniowego, jednak specjalna pozycja kościoła jest niezaprzeczalna i niemożliwa do pogodzenia z ideą państwa neutralnego światopoglądowo.
W Polsce istnieje rosnący elektorat, szczególnie ludzi młodych, którzy oczekują, by państwo pozwoliło im działać i rozwijać się w warunkach dobrej koniunktury gospodarczej. Obok tego niezwykle cenią sobie swoją prywatną wolność i niezależność, chcą aby państwo nie narzucało im stylu życia i wartości (nie oznacza to negacji wartości katolickich!). Trudno oszacować dokładnie wielkość tej grupy, są to przeważnie nieźle wykształceni mieszkańcy miast. Dziś nie mają oni swojej faktycznej reprezentacji politycznej. W większości stanowią elektorat Platformy Obywatelskiej, jako najbardziej „cywilizowanej” partii politycznej, jest to jednak typowy wybór mniejszego zła. Światopoglądowo często są nieco zafascynowani ideami głoszonymi przez „Krytykę Polityczną”, choć są one dla nich zbyt radykalne; odrzucają natomiast kompletnie utopijne, zgubne i sprzeczne z ich interesami poglądy na kwestie gospodarcze głoszone przez Sławomira Sierakowskiego et consortes. „Krytyka Polityczna” usiłuje godzić światopogląd postępowej elity z proponowaniem rozwiązań gospodarczych, ale obiektywnie szkodliwych, takich, które mogą trafić na podatny grunt wśród robotników lub mieszkańców małych miast; paradoks polega na głębokim konserwatyzmie światopoglądowym tych grup. Ta zasadnicza sprzeczność nie pozwoli „Krytyce” na budowę szerszego poparcia społecznego. Liberalny elektorat natomiast chciałby odważnych reform pro modernizacyjnych. Jednocześnie sukcesywnie traci on nadzieje na reformy ze strony Platformy Obywatelskiej. To elektorat trudny i wymagający, ale do „wzięcia”.
Co więcej, ta grupa społeczna będzie stanowić motor napędowy Polski przez najbliższe lata. Świeckie państwo i modernizacja to dwie niezwykle spójne idee. Obie uzupełniają się, stanowiąc niejako dwie strony podstawowej wartości – wolności. Wolności osobistej, wolności wyboru życiowej drogi i wolności gospodarowania.
Dlaczego nie mamy swojej reprezentacji politycznej?
Fascynującym pytaniem jest to, dlaczego liberałowie nie mają de facto swojej reprezentacji politycznej. Zasadnym wydaje się krótkie prześledzenie losów partii, z którymi ludzie myślący kategoriami wolności światopoglądowej i ekonomicznej identyfikowali się i wiązali swoje nadzieje. Gdzie należy szukać problemów polskiego liberalizmu z otwartością światopoglądową i jasnym rozdzieleniem prawa kościelnego/religijnego od regulacji państwowych? Czy zawsze wynikało ono z teoretycznie pragmatycznego podejścia odwołującego się do tradycyjnie konserwatywnego polskiego społeczeństwa? Czy raczej przyczyn należy szukać w sojuszu liberalnych elit z kościołem na froncie walki z komunizmem w Polsce? Zapewne oba czynniki miały znaczący wpływ.
Unia Wolności, uznawana za główną siłę liberalną lat 90, była partią propaństwową, jednak jednocześnie wielonurtową i niejednoznaczną programowo. Unijni opozycjoniści uważali hierarchów kościelnych za ważnych partnerów na drodze najpierw walki z komunizmem, a potem transformacji kraju. Należy podkreślić, że w tamtych latach była to taktyka rozsądna i pragmatyczna. Nie zawsze z resztą jedynie taktyka – Tadeusz Mazowiecki z przekonania jest przecież chadekiem, choć umiarkowanym. Unia, poza próbami w wykonaniu Jacka Kuronia, Władysława Frasyniuka, nigdy nie opowiedziała się jasno po stronie wolności światopoglądowej. Działacze Unii w teorii przekonani byli o potrzebie rozdziału sfery państwa i sfery prywatnych poglądów (liberalizm nie ingeruje przecież w żadnym punkcie w prywatną religijność czy moralność kogokolwiek, dopóki nie narusza ona wolności drugiej osoby), ale z drugiej strony bali się oskarżeń o radykalizm i brak „dobrego smaku”, który charakteryzuje polską elitę. Unia szlachetnie szukając kompromisów przyczyniła się niewątpliwe do powstania status quo, w którym kościół katolicki zajmuje w Polsce szczególną rolę. Nie jest tu miejsce na ocenę czy politycy Unii mieli inne wyjście. Polityka Unii wynikała głównie ze szczególnych doświadczeń jej liderów i niezwykłego okresu w historii Polski w którym przypadło im współrządzić krajem.
Paradoksalnie – do dzisiejszego stanu tej partii – Platforma Obywatelska powstała na fali niezadowolenia z „nijakości” Unii Wolności i oczekiwania na większą wyrazistość i energię liberalną. Co prawda od początku pojawiało się tam skrzydło konserwatywne (Maciej Płażyński), jednak oczekiwania wobec Tuska, jak również jego ówczesne deklaracje, dawały nadzieje. Wolta Tuska nastąpiła bardzo szybko po eliminacji ze sceny politycznej Unii Wolności. Wówczas PO zaczęła ewoluować ku obecnej sytuacji, czyli partii populistycznej, postpolitycznej, schlebiającej gustom szerokich mas miejskich, konserwatywnej światopoglądowo i bardzo nieśmiało pro modernizacyjnej. Dzięki nadzwyczaj sprzyjającej sytuacji politycznej PO zgromadziła ogromne poparcie społeczne – była jedyną alternatywą wobec „barbarzyńców” z PiS, mając po lewej stronie sceny kompletną degrengoladę polityczną. Około 10 - 20% ludzi w Polsce myślących kategoriami liberalnymi również głosuje na PO. Z braku wyboru. Motywacje PO co do wyboru drogi byłby raczej jasne. Tusk nie chciał budować partii – motoru zmian, tylko partię, która będzie w stanie gromadzić i utrzymać bardzo duże poparcie społeczne.
Analizując ruchy liberalne w Polsce po 1989 roku, należy jeszcze dodać parę słów o grupie tzw. technokratów, którzy akcentując swoją przynależność do ruchów liberalnych, twierdzili, że świat polityki należy odideologizować. Uważali, że należy zająć się gospodarką i ekonomią jako sprawami najważniejszymi, a dyskurs ideologiczny wyciszyć jako szkodliwą otoczkę służącą jedynie realizacji celów bieżącej polityki. Idea w teorii słuszna. Nie sprawdza się jednak z dwóch powodów. Po pierwsze doświadczenie pokazuje, że bez dyskursu światopoglądowego bardzo trudno jest wygrać wybory (cyferki Balcerowicza nie przemawiały do ludzi). Po drugie byłoby to akceptowalne tylko w państwie faktycznie neutralnym światopoglądowo, w którym sfera wartości została już przekazana do sfery indywidualnej każdego człowieka. W Polsce to nie nastąpiło. Dopóki to się nie stanie, postawa taka oznaczałaby zasadniczo akceptację idei prymatu wartości katolickich. Dlatego idea technokratów – słuszna szczególnie z punktu widzenia pragmatyki rządzenia, gospodarowania czasem polityków itd. – jest zatem przedwczesna, a de facto utopijna.
Podsumowując, w przypadku Unii Wolności problem ze światopoglądem wynikał z solidarnościowych korzeni partii, roli kościoła w opozycji przed 1989 rokiem – był niejako zakorzeniony w głowach liderów UW. W przypadku PO odejście od idei liberalnych było czysto pragmatycznym zabiegiem. Zabiegiem, który sprawił, ze PO stała się zakładnikiem swojego elektoratu, zamiast mu przewodzić.
całość: www.liberte.pl
Błażej Lenkowski
O Autorze: Magister stosunków międzynarodowych na WSMiP Uniwersytetu Łódzkiego (specjalizacja euromarketing). Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Młode Centrum, Prezes Zarządu Fundacji Industrial, Sekretarz Fundacji Projekt : Polska.
* Redakcja bynajmniej nie podziela tez zawartych w komentarzu.
Komentarzy: 2
- Adam Danek wtorek, 1. lipca 2008
Od dawna uważam, że liberalizm równa się lewactwo. Dziękuję Autorowi za dostarczenie kolejnych argumentów potwierdzających tę tezę. Pozdrawiam :-)
- Bogdan wtorek, 1. lipca 2008
Unia Wolności i liberalizm....dobre!W takim razie liberałami byli również Stalin i Trocki!

