Paweł Bała: Kolicjant?
Kategoria: Wiadomości
poniedziałek, 8. stycznia 2007
Wicepremier, minister edukacji Roman Giertych domaga się zwiększenia o dodatkowe 500 mln zł subwencji oświatowej. Jeśli Senat tego nie uczyni, to jeszcze w tym tygodniu minister zapowiedział swoją dymisję, a LPR wyjdzie z koalicji. Dodatkowe środki mają umożliwić wprowadzenie 5-procentowych podwyżek dla nauczycieli.
Komponuje się to świetnie z innym zajściem, mianowicie apelem skierowanym do Marka Jurka o ustąpienie z funkcji Marszałka Sejmu. Giertych wezwał Jurka, by podał się dymisji, w związku z zaangażowaniem w sprawę ingresu arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Wicepremier uważa, że marszałek zapowiadając, że nie weźmie udziału w ingresie, wywarł presję na Kościół. Jest to oczywiście tylko pretekst, by zaistnieć w mediach i wytłumaczyć swojemu elektoratowi (temu co z niego zostało) ewentualne wyjście LPR z koalicji rządzącej.
Roman Giertych najwyraźniej skonstatował, iż partia Jarosława Kaczyńskiego coraz efektywniej konsumuje „przystawki”, czyli Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę.
Próżno już oczekiwać z ust polityków Ligi wypowiedzi podobnych do tej jakiej łaskaw był dawno temu udzielić Wojciech Wierzejski: „LPR jest lojalna wobec umów i koalicyjnych zobowiązań. Na pewno nie pozwolimy rozwalić prawicowego rządu, jak by tego oczekiwali liberałowie i postkomuniści”. Obecnie poseł Wierzejski, z właściwym sobie wdziękiem, kwituje poglądy Sławomira Skrzypka, kandydata na Prezesa NBP: „niewyraźne, dwuznaczne i mdłe”. Poseł Wierzejski do pięciu umie liczyć i zapewne wyliczył, że Prawo i Sprawiedliwość nie zdecyduje się na przedterminowe wybory, a więc posłowie mają zapewnione zatrudnienie przez następne trzy lata. Tutaj upatruje nagłego przypływu odwagi w rozmowach z politykami PiS.
Liga znalazła się w obozie rządzącym niejako wbrew woli swoich liderów – jako efekt presji ze strony secesjonistów pod wodzą Bogusława Kowalskiego i Anny Sobeckiej. Resztki wyborców LPR czuły, że wreszcie wyłania się rząd nielewicowy i nieliberalny; taki z którym odruchowo sympatyzują. Trwanie dla LPR poza koalicją było po prostu niezrozumiałe dla elektoratu i stąd konieczność wejścia w skład koalicji. O pozycji LPR najlepiej świadczą resorty jakie otrzymała w ramach umowy koalicyjnej, aczkolwiek samo rządzenie niesie z sobą wiele przyjemności i pożytków. Dzięki temu np. można wykarmić wielu kolegów, którzy coraz mniej entuzjastycznie patrzyli na poczynania Giertycha.
Roman Giertych – co oczywiste dla każdego uważnego obserwatora sceny politycznej – został ministrem bez konkretnego planu i znajomości kwestii oświaty. Uprzednio zupełnie zmarnował świetną szansę na budowę dużego narodowo-konserwatywnego bloku, zmarnował także szansę na udowodnienie przeciwnikom swojej fachowości. Popełnił wiele gaf, na czele z „amnestią maturalną”, parę drobnych projektów udało mu się zrealizować. Trudno jednak oczekiwać by o tych czynach uczyły się przyszłe pokolenia w szkołach. Zawiódł się też ten kto naiwnie wierzył w „kontrrewolucję” już niezbyt młodego Romana Giertycha. Do tego poparcie dla LPR w zasadzie niezmiennie utrzymuje się poniżej progu wyborczego.
Przypomnieć można opinię Władysława Studnickiego sprzed prawie 100 lat: „tłum endecki to masa oszukiwana, ślepa politycznie, dająca się prowadzić w błoto z wiarą, że wstępuje na szczyty narodowe”(Secesja z obozu N-d, „Votum Separatum” 1908). Brak refleksji nad rzeczywistością wśród „masy endeckiej” może być nawet zaletą w sytuacji gdy hetmani człowiek zdolny i z wizją. Nieco gorzej rokuje to dla grupy, której przywódcą jest niezguła. Roman Dmowski – przedwojenny lider endecji – miał na koncie jednak sukcesy, czym zapewnił sobie miejsce na kartach historii. Trudno o zwycięstwa posądzać Romana Giertycha odwołującego się do tradycji Ruchu Narodowego (choć podobno Dmowski do Ligi wstępu by nie miał).
Widocznie w obecnej sytuacji pozostało już tylko w roli męczennika i „dobrego wujka od podwyżek” opuścić ławy rządowe. Być może to faktycznie w dalekiej przyszłości zapewni powrót do polityki liderowi LPR i jego kolegom (zapewne niezbyt zachwyconych perspektywą wyprowadzki z obszernych urzędniczych biur). Bo jest to chyba jedyny powód utyskiwania na skąpstwo Jarosława Kaczyńskiego i brak ogłady Marka Jurka. Wiadomo – słaba pamięć pokoleń utrwala legendy.
Paweł Bała
Autor jest członkiem Klubu Zachowawczo – Monarchistycznego i byłym członkiem Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej.

