Paweł Bała: Prawie jest dobrze

Kategoria: Wiadomości

środa, 15. listopada 2006

Zapewne większość z Państwa kojarzy znakomitą reklamę piwa „Żywiec”. Przypomnę: “prawie jak” bazują na emocjach i poczuciu humoru telewidzów. Porównania gry komputerowej z lotem myśliwcem, czy sztucznego niedźwiedzia z Zakopanego do grizzly pokazują według twórców różnicę pomiędzy jakością, a jej namiastką. Skojarzył mi się ten spot reklamowy z sytuacją Ligi Polskich Rodzin po wyborach samorządowych, które okazały się dla niej całkowitą klęską. Wojciech Wierzejski, jeden z liderów tej partii, ogłosił wszem i wobec na swoim blogu politycznym, iż „stan radnych prawie utrzymamy”. No tak - prawie robi wielką różnicę! Wypada tutaj zacytować Kazimierza Górskiego: „skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle”?

Dlaczego poświęcam ten krótki felietonik właśnie Lidze Polskich Rodzin? Dlatego, że ludzie prawicy (a za takich się uważamy) wiązali z tą formacją nadzieje. Po wielu latach sztuczności, plastikowego konserwatyzmu, „centroprawu” pojawiła się szansa na partię, która będzie nas reprezentowała w Parlamencie. Roman Giertych dał ludziom nadzieję; może nie był on politykiem doskonałym, ale wielu z nas z nim sympatyzowało. Ten eurosceptyzcyzm połączony z elokwencją, to zdecydowanie ocierające się o zdrowy autorytaryzm, konserwatyzm społeczny, wykształcenie, uparte realizowanie celów… Wszystko wskazywało, że po perturbacjach związanych z różnymi egzotycznymi politykami na łonie LPR partia ta gotowa jest objąć „rząd dusz” na prawicy. Wskazywał na to dobry wynik do samorządu cztery lata temu i rewelacyjny w wyborach do Parlamentu Europejskiego. To był szczyt potęgi „imperium Romana”. Jak jednak uczy historia, potęgi które szybko wzrastały, czasem jeszcze szybciej upadały. LPR to klasyczny przykład takiej gwiazdy jednego sezonu. Zamiast dalej oczyszczać partię z tak „kontrowersyjnych” w formie i treści ludzi jak np. Zygmunt Wrzodak (który ostatecznie znalazł się poza Ligą, po tym jak uderzał bezpośrednio w Romana Giertycha, a nie już tylko jego terenowych sympatyków), zamiast umiejętnie segregować potencjalnych sojuszników i „otwierać” Ligę na nowe środowiska bliskie ideowo, rzeczona partia doszła do wniosku, że własnymi, okrojonymi siłami jest w stanie wygrać bitwę o Polskę. Nie wdając się w szczegóły – lider partii w wyborach parlamentarnych miał problem z wejściem do Sejmu. Po żółtej kartce od wyborców nie nastąpiło opamiętanie. A to rozprawiano o „prawie śniegowym” - jakże istotnym dla Polski, a to o „berecikowym”, wreszcie w akcie desperacji odkopano sprawę Jacka Kuronia, a nawet molestowania nieletniej przez Romana Polańskiego. Sondaże lecą na łeb na szyję, róbmy więc cokolwiek to może pokażą w telewizji!

90% Samoobrony

Wielu zaniemówiło podczas sławetnej konferencji prasowej, kiedy lider LPR (taczerysta, jak sam się nazywa) zawiązał wspólny Blok Ludowo – Narodowy z liderem Samoobrony Andrzejem Lepperem (postępowym socjalistą, jak się każe tytułować). Lider partii uważającej się za spadkobierczynię Związku Ludowo-Narodowego i Obozu Wielkiej Polski na najbliższego sojusznika obrał sobie partię mimowolnie nawiązującą do tradycji… niesławnej „republiki tarnobrzeskiej” ks. Okonia! Padły mrożące krew w żyłach zapewnienia, że programy Samoobrony i LPR są zbieżne w 90%. Nieoficjalnie tłumaczono się koniecznością dziejową i manewrami strategicznymi mającymi ocalić neoendecję.

Manewry jednak nie pomogły, gdy nadeszła chwila weryfikacji zapewnień o „dwucyfrowym wyniku”. Nie ma potrzeby przytaczać wyników wyborów samorządowych. Wszyscy je znamy, no i ciszej nad ta trumną… Przed wyborami lider partii i jednocześnie minister oświaty prowadził śmiałą ofensywę medialną „w obronie dobrej szkoły”. Gdyby tego nie było, to jaki wynik Liga osiągnęłaby? Warto tylko wspomnieć, że pozostający niezmiennie w doskonałym nastroju, skądinąd bardzo sympatyczny człowiek, poseł Wojciech Wierzejski uzyskał niższy wynik (dla przyzwoitości nie przytaczajmy liczb) niż zawodowy kabareciarz Waldemar “Major” Frydrych z komitetu “Gamonie i Krasnoludki” i kilkukrotnie niższy niż lista LPR do Rady Miasta Warszawy. Sam poseł przegranym najwidoczniej się nie poczuł i wieści nawet, iż LPR jest partią przyszłości. Trudno nam maluczkim zgadywać na jakich przesłankach oparł takie twierdzenie. Podczas, gdy liderzy Samoobrony wprost mówią, że ponieśli klęskę, tak wodzowie partii która nie przekroczyła progu 5% w skali kraju milczą. Czasem stwierdzają, że nie jest najgorzej. Mea culpa? Nieeeee.

Upadek myśli narodowej w Polsce

Rafał Ziemkiewicz, który często z sentymentem wspomina swojego dziadka – endeka, stwierdził ongiś że gdyby Dmowski mógł wstać z grobu, pogoniłby takich “uczniów” wyrwaną z trumny deską. Coraz trudniej polemizować z tym radykalnym poglądem.

Jeżeli Liga Polskich Rodzin to tylko szyld, partia jakich wiele, tak Młodzież Wszechpolska to organizacja zrzeszająca pokaźną liczbę młodych ludzi, często wykształconych i ideowych, potrafiących kształtować rzeczywistość na zasadzie „władzy kulturowej”. Lepszych prawa strona nie doczeka się w ciągu najbliższych lat. Młodzież Wszechpolska związana - niestety - siecią powiązań personalnych i strukturalnych z Ligą Polskich Rodzin. Krótko: będąca żyrantem dla Ligi Polskich Rodzin, która właśnie zaciąga bez opamiętania zobowiązania.

Wspomniany Dmowski wydał swego czasu publikację „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”. Myślę, ze już pora napisać „Upadek myśli narodowej w Polsce”. Nie powinien to być paszkwil, ani komedia. Coś raczej utrzymanego w konwencji łączącej dramat z thrillerem. Może z elementami humorystycznymi o których czasem donoszą media (choćby sławetne „przysięgi na wierność”). Oczywiście nie jest powodem rzeczonego upadku wynik w tych wyborach. Gdyby tak było regeneracja i odrodzenie nie stanowiłyby problemu. Powodem jest ciąg klęsk, zwariowanych pomysłów i styl prowadzenia polityki obliczonej na wielkie nic. Wreszcie kultura organizacyjna, bliższa chyba wschodnim metodom sprawowania władzy, a wykluczająca wewnętrzną krytykę o czym ja sam przekonałem się aż za dobrze. Przecież nie można nieodpowiedzialnie psuć dobrego samopoczucia wybrańców narodu…

Adam Wielomski w artykule „Autorytaryzm zdrowy i chory” stwierdził celnie: „Nie oczekuje szacunku z głębi serca, oczekuje pokłonów, bizantyńskiego dworu i orientalnej sakralizacji. Wodzowski typ przywódczy nie ma nic wspólnego z Cywilizacją Łacińską – nawet jeśli twierdzi, że jest jej ostatnim obrońcą – to mentalność Bizancjum. Typ patologiczny w partiach wodzowskich łatwo poznać, nawet dla osób zewnętrznych, gdyż nie jest zainteresowany rozwojem własnej partii, ale umacnianiem w niej swoich wpływów. Nie zależy mu na przyroście głosów, ale na zwiększeniu mechanizmów kontroli i wymuszania posłuszeństwa”.

Oczywiście można przy tym wszystkim pacyfikować wszelkie głosy krytyki, marginalizować i usuwać krytycznie nastawionych, a mających odwagę wyrażać głośno swoje zdanie. Niestety nic nie da zrobić się z rzeczywistością. Nie można jej usunąć, „zbanować”, oskarżyć o zdradę, pobieranie żołdu od Brukseli. Można ją tylko przemilczeć – ale i tak ona ostatnia ma głos. Można udawać, że jej nie ma. Tak jak robiła Alicja z Krainy Czarów i powtarzać „nie ma cię potworze”. Potwór jednak nie zniknie…

Zapewne Liga Polskich Rodzin (niestety ciągnąc za sobą Młodzież Wszechpolską) będzie dalej dryfować z fasadowym uśmiechem na ustach w kierunku politycznego niebytu, przy zachwytach zawodowych „potakiwaczy” nad mądrością liderów. Wszystkie kwestie sporne, trudne i kłopotliwe zostaną zamiecione pod dywan razem z tymi którzy mieli czelność je zauważyć. Spod dywanu wyjdą po jakimś czasie robaki… Chciałbym się mylić teraz jak nigdy…

Szkoda przy tym tylko Polski. W czasie, gdy PiS udowadnia swoją niemoc, brak pomysłu na Polskę, coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz „hiszpański”. Jeżeli Polska będzie musiała wybierać między Platformą Obywatelską a neobolszewizmem „podziękowania” należy wysłać na ulicę Kinową.

Paweł Bała
Należy do Klubu Zachowawczo – Monarchistycznego.
Jest członkiem Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej.


Komentarzy: 4

  1. bb środa, 15. listopada 2006

    szkoda ze Pawel ma racje.....znam to wszystko od srodka i na moje oko i tak sie delikatnie obszedl z LPR i MW....szkoda Pawle ze nie napisales paru zdan o mialkich upudrowanych liderach MW....

  2. xyz środa, 15. listopada 2006

    Fajnie się to czyta, ale faktycznie autor mógł trochę mocniej pojechać po tej klice. Pewnie fakt, że jest członkiem wladz MW nieco utemperował jego złość. Tak czy inaczej - 100% prawdy.

  3. Azrael środa, 15. listopada 2006

    Przyznam się, że z dużą przyjemnością, ze względu na świetną analizę, przeczytałem ten tekst... rzadko się zdarz, aby członek władz zaplecza partii tak jasno przdstawił analizę. Narodowcy są dla mnie na drugim biegunie, ale MOżNABY z nimi dyskutować. Partia Giertycha, Wierzejskiego, Bosaka - to jest karykatura partii prawicowej. Tylko jest jeden problem - co w zamian. Tak jak sięganie przez lewicę laicką do sztambucha przedwojennego PPS nie ma sensu - tak samo podpieranie się ideologią Dmowskiego i Konecznego - też traci rację bytu. A intelektualistów, którzy na tej bazie mogliby dokonać logicznej syntezy ( jak zresztą na lewicy też ) - nie ma... Azrael

  4. paweł bała środa, 15. listopada 2006

    Już nie czlonek władz. Zostałem usunięty za ten felieton. Pozdrawiam.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze