Rosja chce odciąć dostawy gazu dla Białorusi i Gruzji
Kategoria: Wiadomości
czwartek, 14. grudnia 2006
Rosja przygotowuje się do odcięcia dostaw gazu ziemnego do Białorusi i Gruzji, chyba że te dwie sąsiednie post-radzieckie republiki zgodzą się do końca roku, by w 2007 płacić znacznie wyższe ceny za ten surowiec. W rok po tym, jak rosyjski gigant gazowy, Gazprom, na krótko odciął dostawy gazu na Ukrainę, z którą toczył podobny spór cenowy, taka decyzja może wywołać dalsze zarzuty, że Moskwa używa energii jako narzędzia szantażu politycznego. Wzrośnie też zapewne presja, by Rosja podpisała traktat o Europejskiej Karcie Energetycznej, która wymaga, by takie nieporozumienia były rozwiązywane w drodze arbitrażu.
Działania przeciw Białorusi mogą wpłynąć na dostawy do Polski i Niemiec, ponieważ gazociąg tranzytowy przebiega przez teren tej republiki, choć płynie nim zaledwie jedna trzecia surowca transportowanego gazociągiem eksportowym przez Ukrainę. W styczniu tego roku ciśnienie w trans-ukraińskim gazociągu prowadzącym do Europy Zachodniej spadło, ponieważ, jak twierdził Gazprom, Ukraina „kradła” gaz na własny użytek.
Gazprom jasno daje do zrozumienia, że jest gotowy ograniczyć podwyżki cen w zamian za udziały w gazowych sieciach dystrybucyjnych w obu republikach. Szczególnie zależy mu na 50-procentowym udziale w białoruskiej firmie Beltransgaz, która kontroluje również rurociąg eksportowy przebiegający przez kraj. Rosja i Białoruś różnią się jednak znacznie w wycenie tej firmy.
Dmitrij Miedwiedjew, prezes rady nadzorczej Gazpromu i pierwszy wicepremier Rosji nie odpowiedział w zeszłym tygodniu wprost na pytania zachodnich dziennikarzy, czy spółka przygotowuje się do odcięcia dostaw. Przyznał jednak, że negocjacje „nie są łatwe”.
Rzecznik Gazpromu, Siergiej Kuprianow powiedział w radio, że nie może wykluczyć odcięcia dostaw na Białoruś, ale dodał: „Bardzo nie chcielibyśmy tego robić”. Jasne jest jednak, że Gazprom przygotowuje się na najgorszy scenariusz, jeżeli nie uda się osiągnąć porozumienia.

